One direction

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
Jeżeli ktoś dalej czyta mojego bloga to kontynuacja jest na tej stronie http://darklive1234.blogspot.com/
Tagi: blog
09.02.2016 o godz. 14:58

Rozdział 97

Stałam w bezruchu, wpatrując się w Harrego. Byłam przestraszona ale nie dawałam tego po sobie poznać. Źrenice miałam rozszerzone ale twarz poważną. Postanowiłam się bronić, nie chciałam się rozstać z nim. Mimo tego co zrobiłam z Justinem, dalej mi zależy na Harrym.Kocham go.
- O czym wiesz? - spytałam z irytacją. Zmrużył oczy, pokiwał głową i powoli do mnie podszedł.
- Chcę to najpierw usłyszeć od ciebie - rzekł. Poczułam żółć w gardle, ale dalej byłam twarda.
- O co ci chodzi?
- Kurwa, Vanessa ! - krzyknął. - Zdradzasz mnie z Bieberem i się pytasz o co mi chodzi? Nie potrafisz się przyznać ? - spojrzał na mnie z nutką nienawiści w oczach.
- Co?! Czemu niby tak sądzisz? Bo co? Usłyszałeś od ludzi? Z Justinem się tylko przyjaźnie.
- Ah tak? To dlaczego nie odbierałaś ode mnie telefonu? Byłaś z nim prawda? Czemu kiedy do ciebie dzwoniłem nie wspomniałaś o tym, że się z nim widujesz ? I czemu tak często się z nim widujesz? Teledysk już dawno skończyliście
- Posłuchaj, nie będę ci się ze wszystkiego spowiadać, powinieneś mi ufać. To nie moja wina, że wyjechałeś w trasę i teraz masz jakieś podejrzenia. Ciebie wiele kobiet otacza na co dzień, też mogłabym ci zrobić o to aferę, ale nie robię wiesz czemu? Bo ci ufam i na tym polega między innymi związek. Jeśli ty nie ufasz mi, to przykre, ale nie mamy o czym rozmawiać Harry. Jutro się wyprowadzę.
- Do niego ? - spytał ze złością a spojrzenie miał takie jakby jego oczy miały zaraz spłonąć. Westchnęłam, pokiwałam głową z udawaną irytacją i udałam się w stronę schodów na górę.
Kiedy byłam już w swoim pokoju, zamknęłam drzwi na klucz i zsuwając się po nich zaczęłam płakać. Zrobiłam wielkie świństwo do którego nie potrafię się przyznać. Było mi z tym źle, źle z tym, że mogę stracić ukochanego. Nie wiem co mi odbiło z Justinem. Chwila słabości a może popsuć tak wiele. Biłam się z tym w piersi.
Tej nocy nie mogłam zasnąć, ciągle myślałam co się stanie następnego dnia. Zastanawiałam się nad tym jak zatrzymać przy sobie Harrego.
Dostałam sms od Justina o treści '' Jak tam skarbie ? " odpisałam : '' Jest źle, bardzo źle" . Po moim smsie zadzwonił. Nie odbierałam, nie miałam ochoty z nim rozmawiać. Zresztą, to tak jakby przez niego to wszystko. Chwilę po tym zmorzył mnie sen.
Wstałam rano zastanawiając się co robić. Powiedziałam wczoraj że się wyprowadzę. Postanowiłam jednak poczekać z pakowaniem rzeczy. Ubrałam się, zrobiłam makijaż i zeszłam na dół, kierując się od razu do kuchni. Zastałam tam Eleanor i moją siostrę.
- Gdzie Harry ? - spytałam.
- Zjadł śniadanie i wyszedł. Był od samego rana przygnębiony, nie mówił dużo - powiedziała przyjaciółka - ale słyszałam kawałek waszej kłótni - dodała patrząc na mnie zrezygnowanym wzrokiem. El nie wiedziała co mnie z Justinem łączyło. Nie chciałam jej o tym mówić, za dużo bym musiała później wysłuchiwać. Nie chciałam wdrążać w ten temat, więc szybko go zmieniłam.
- a chłopaki też przyjechali ?
- Nie, tylko sam Styles - odwróciłam się od dziewczyn i zaczęłam robić sobie jajecznicę.
- Vanessa.. co teraz z wami będzie? - zapytała lekko podłamanym głosem El.
- Jak to co ? Nic, rozstaną się a Van będzie z Justinem - zaśmiała się Evelin. Szybko się do niej odwróciłam i pochylając się nad nią niskim tonem do niej rzekłam:
- Nawet jeśli rozstanę się z Harrym, nie zamierzam być z Bieberem. Także się nie ciesz za bardzo, bo jak ja się wyprowadzę to i automatycznie Ty moja droga - odwróciłam się i wróciłam do wcześniej przerwanej mi czynności. W pewnym momencie zadzwonił mój telefon. Spojrzałam na ekran, był to Justin. Nie odebrałam, schowałam telefon do kieszeni i zasiadłam do stołu aby skonsumować swoje śniadanie. Siedziałyśmy tak przy jednym stole milcząc. Po jakimś czasie przyszedł loczek. Wziął szklankę wody i poszedł do salonu. Nie odezwał się do mnie nawet jednym słowem. Poszłam za nim. Usiadł na kanapie i zaczął grzebać w jakiś papierach. Ustałam w progu wpatrując się w niego. Podniósł wzrok na mnie i gładząc się po brodzie zapytał :
- a ty nie miałaś się wyprowadzić ? - lekko się zdziwiłam, miałam nadzieję, że przemyśli sobie to wszystko i uwierzy w to, że między mną a Bieberem nic nie było. Bez słowa pobiegłam do pokoju i zaczęłam się od razu pakować, przy tym płacząc.
Kiedy już się spakowałam zeszłam na dół. Zawołałam El do korytarzu.
- A jednak.. - rzekła ze smutną miną, pokiwałam głową.
- Powiedz Evelin aby się spakowała. Jutro po nią przyjadę - przytuliłam ją i wyszłam. Kiedy wyszłam za próg drzwi, nie mogłam przeżyć, że to koniec. Usiadłam na schodach, zakryłam twarz ręką i znów zaczęłam płakać. Nie mogłam przecież tam wrócić iść do niego i ze wszystkiego się tłumaczyć. Wtedy zaczął by bardziej podejrzewać.
Siedziałam jeszcze tak parę minut, nagle otworzyły się drzwi. Stał w nich Harry. Szybko wstałam.
- Już sobie idę - oznajmiłam.
- Czekaj - spojrzałam się na niego pytająco. Podszedł do mnie, spojrzał mi głęboko w oczy - Przyrzeknij, że nie zdradziłaś mnie z nim - wtedy poczułam, że jest jeszcze szansa. Spuściłam wzrok, za chwilę spojrzałam się surowo na niego.
- Ile jeszcze będziesz drażnił się z moją dumą? Nie będę ci nic przysięgać, to jest chore. Powiedziałam ci coś na ten temat. Skoro mi nie ufasz.. - odwróciłam się i już chciałam iść, ale chwycił mocno mą dłoń.
- Vanessa kocham Cię i nie chcę abyś odeszła, ale ludzie gadają..
- To wiesz ludziom skoro tak - wyrwałam dłoń z jego uścisku i wsiadłam do wcześniej zamówionej przeze mnie taksówki.

Przyjechałam do hotelu. Musiałam się gdzieś zatrzymać. Dostałam od Hazzy sms'a : ' Przepraszam, wierzę Ci, wróć porozmawiajmy. Kocham cię.'. Spadł mi kamień z serca. Szybko wyszłam z hotelu kierując się do najbliżej taksówki aby wrócić do domu, ale nagle się zatrzymałam.
- Muszę najpierw zakończyć jedną rzecz - powiedziałam stanowczo. Chwyciłam za telefon i wybrałam numer. - Justin? Cześć musimy pogadać.

_______________________________________________________
Tak wielki powrót ♥ Mam nadzieję, że ktoś to przeczyta :) Jeśli jesteś = zostaw komentarz ;) Jeśli chociaż ze dwie osoby przeczytają to dodam następny :)
Tagi: roz 97
23.01.2016 o godz. 16:35

Rozdział 96

Następnego dnia. Wstałam rano bardzo wypoczęta przy boku mojej siostry. Wzięłam telefon do ręki. Czekał na mnie sms. Był on od Justina, o treści '' Hej śliczna :* ''. Od razu rozwidniał na mojej twarzy szeroki uśmiech. W zasadzie nie powinnam się zachwycać tym. Mimo wczorajszej rozmowy z Evelin zmartwiłam się swoim zachowaniem.
Zeszłam na śniadanie. W kuchni już stała radosna Eleanor.
- O wstałaś, zrobiłam pyszne omlety- usiadłam do stołu, nałożyła mi jednego na talerz. - Idziesz dziś na próbę ? - spytała nie pewnie a zarazem podejrzliwie.
- Tak, to będzie nasza ostatnia, a co ?
- Tylko pytam - odwróciła szybko wzrok i zaczęła smażyć dalej. Chwilę później zszedł Piter. Obciął mnie krótko wzrokiem, zasiadł do stołu, wziął do ręki gazetę i rozłożył ją tak bym nie widziała jego twarzy.
- Możecie powiedzieć o co wam chodzi ?! - wrzasnęłam, nie wytrzymując tej presji.
- Chcesz Piter omleta ? - zapytała niewinnie El. Chłopak pokręcił głową. - A ty Van ?
- Nie, do jasne cholery dowiem się ?!
- Zastanów się nad swoim zachowaniem, dopiero pogadamy - odpowiedział brat biorąc łyk kawy, którą niedawno sobie zaparzył. W tej samej chwili zjawiła się Evelin.
- Śniadanko !! - potarła o ręce o siebie i zaczęła wcinać. Jednak zobaczyła, że jest coś nie tak, bo żadne się słowem nie odezwało, tyle co czasem El pytając się o dokładkę. - Co taka spina ? Nie mogę jeść w takiej nie miłej atmosferze.
- To leć na Antarktydę tam ci może atmosfera podpasuje - burknął Piter.
- Możesz kurwa przestać ?! Jeśli jesteś zły na mnie nie oznacza, że musisz się odgrywać na niej! - krzyknęłam. Nie mogłam pozwolić na takie traktowanie. Jak na razie to on tu najmniej miał do powiedzenia w tym domu.
- Jest taka sama jak ty, nie oszukujmy się
- W czym taka sama ? - zapytała gwałtownie siostra.
- Sama sobie odpowiedz na to pytanie - odchrząknął - A tobie jak się związek spieprzy, nie przychodź do mnie z płaczem - skierował te słowa w moim kierunku.
- Nie miałam nawet takiego zamiaru- powiedziałam zimno i odeszłam od stołu. Wtedy tylko stwierdzałam, że on gada głupoty, że jestem rozważna i kocham Harrego. Nie słuchałam nikogo. El też mi kilkakrotnie tłumaczyła. Lecz ja trzymałam się jednego : Justin to tylko przyjaciel. Ten pocałunek na plaży, czy w samochodzie był niewinny. Wybaczalny. Choć

♥♥♥♥


Kilka dni później

Nagrania do teledysku zostały skończone. Klip obejrzało milion osób w jedną dobę. Już nie tylko mnie hejtowały fanki one direction ale też Biebera. Nie przejmowałam się tym. Miałam też i swoich fanów. W sumie grałam tam główną rolę poza Justinem oczywiście.
Z Biebsem zaczęłam się coraz częściej spotykać. Wychodziliśmy na miasto w przebraniach. Nie chcieliśmy skandalu. Chodziliśmy do różnych klubów a także do jego znajomych kin, dyskotek, teatrów.Ogólnie zawsze zorganizowaliśmy sobie czas. A jak już nam się nie chciało nigdzie wychodzić zostawaliśmy u niego. Oczywiście dalej byliśmy na etapie przyjaźni. Choć ja i może czułam coś więcej.
Harry jak dzwonił pytał się co u mnie to była jedna i ta sama odpowiedź : nudy, dużo fanów na ulicach, reporterów i że tęsknie. Nie powiedziałam mu, że zaprzyjaźniłam się z Jusem. Mówiłam, że siedzę w domu całymi dniami, ewentualnie wyjdę gdzieś z Evelin czy El. Piter i przyjaciółka mnie nie wydali do chłopaków. Zwłaszcza do loczka. Widzieli, że wychodzę gdzieś codziennie. W prawdzie nie mówiłam gdzie, ale można było się domyśleć.
El widziała to jaka ja jestem rozpromieniona, szczęśliwa. Ona taka nie była. Tęskniła za Louisem, chłopakami. Ja przy Bieberze prawie, o nich zapomniałam.

♥♥♥


Któregoś dnia Justin wiózł mnie w pewne tajemnicze miejsce.
- No gdzie jedziemy - dociekałam. Choć drogę mniej więcej kojarzyłam, ale nie mogłam sobie przypomnieć. W pewnej chwili się zatrzymaliśmy. Zawiązał mi oczy chustą.
- Za pięć minut będziemy na miejscu - powiedział i pogłaskał mnie po policzku. Ruszyliśmy. Po chwili dojechaliśmy. Kiedy wyszłam z samochodu, usłyszałam szum morza.
- Wiem gdzie jesteśmy - oznajmiłam podekscytowana. Mogę zdjąć już chustkę ?
- Nie - wziął mnie na ręce i zaczął gdzieś iść. Chwilę później mnie postawił i odwiązał ten kawałek materiału z oczu. Ten widok mnie olśnił. Byliśmy w środku tego domu. Co stał na plaży.
- Jeju co my tu robimy ? - zapytałam z niedowierzaniem.
- Trochę mi zajęło żeby właściciela tego domu znaleźć i go kupić ale dałem radę - zaśmiał się.
- Nie dość, że jest piękny z zewnątrz to i w wewnątrz jest doskonały - wyszłam na taras na którym stało jakuzzi.
- Kupiłem go dla nas..- podszedł bliżej mnie, chwycił za rękę i spojrzał mi się głęboko w oczy. Znieruchomiałam. Ten jego dotyk i spojrzenie było inne niż wcześniej. Teraz to takie z uczuciem.
- Jak to dla nas ? - spytałam.
- Kocham cię Vanessa - mówił to nie spuszczając ze mnie wzroku. Stałam jak zahipnotyzowana. Nie mogłam wydusić z siebie słowa. - Wiem, że czujesz to samo do mnie. Te wszystkie chwile z tobą spędzone są wyjątkowe. Chcę ich więcej. Zamieszkaj w tym domu ze mną.
- Jak ty to sobie wyobrażasz.. mam zostawić Stylesa, rzucić wszystko i lecieć do ciebie.. ? - zapytałam lekko zirytowana a może przestraszona..
- Kochasz go jeszcze ? - te pytanie trafiło we mnie jak miecz w serce. Nie umiałam na nie opowiedzieć. Nie byłam pewna swoich uczuć. - No właśnie, dam ci czas do zastanowienia. Nie musisz od razu podejmować decyzji. - i zatknął nasze usta w jedność. Nie mogłam się mu oprzeć. Oderwałam się. Zdjęłam ciuchy i weszłam do jakuzzi. Postanowiłam na razie nie myśleć o jego propozycji.
- Choć do mnie - klepałam miejsce obok. Uśmiechnął się, zdjął szybko swoje ciuchy i wskoczył. Oblewając pół tarasu - To nie basen - zaśmiałam się. Objął mnie w pasie. Znowu zaczęliśmy się całować. Tym razem namiętnie. Dotykał i pieścił całe moje ciało. Odwzajemniłam. W końcu wyszło tak, że kochaliśmy się w jazkuzzi. Wtedy o niczym kompletnie nie myślałam.

♥♥♥♥


Zrobiło się późno. Postanowiliśmy wracać. Nie mogłam zostać na razie u niego na noc. Za duże podejrzenia by były ze strony El i Pitera.
Spojrzałam na telefon 3 nie odebrane połączenia od loczka. Zobaczył to Justin.
- Oddzwonisz w domu. Wyjął telefon z ręki i schował do torebki.
Podwiózł mnie od dom.
- Pomyśl o mojej propozycji - powiedział i musnął delikatnie moje usta.
Otworzyłam drzwi i weszłam do domu. Uśmiech mi z twarzy nie schodził. Dziwiło mnie jedno, że w salonie paliło się światło. Nikt od czasu kiedy chłopaki wyjechali nie siedział w salonie. Małymi krokami tam podreptałam. Moje serce aż zabiło mocniej. Źrenice rozszerzyły.
- Harry, co ty tu robisz ? - spytałam z lekkim przerażeniem przypominając co niedawno zrobiłam z Justinem. Chłopak siedział na kanapie. Spojrzał się na mnie z żalem w oczach.
- Czemu nie odbierałaś ? Byłaś z nim prawda ? - w brzuchu mi okropnie jeździło ze strachu. Nie wiedziałam co mu powiedzieć. Zaczęły mi się trząść ręce. - Wiem wszystko - oznajmił cichym ale stanowczym tonem.

_______________________________________________________
Uhuhuhu długo mnie tu nie było ;o wiem straciłam większość czytelników ;c ale myślę, że dam radę ją odzyskać. Postanowiłam znów zacząć pisać. Może ten rozdział jakoś mi dobrze nie wyszedł ale jak po takiej przerwie myślę, że jest ok. Z góry sorry za błędy. I zachęcam do szczerego komentowania.
Tagi: roz 96
02.12.2013 o godz. 22:05

Rozdział 95

Pojechaliśmy z Justinem do knajpy zjeść, zamówiliśmy niezdrową pizzę z dodatkiem zimnej coli. Bieber nie mógł odpędzić się od fanek, lecz mimo tego i tak spędziliśmy miły wieczór. Wróciłam do domu po godzinie 23, wszędzie już było ciemno próbowałam wejść tak, aby nie zbudzić domowników. Moim zdziwieniem była obecność mojego brata który siedział w salonie przy zgaszonym świetle paląc papierosa
-Dlaczego tak późno wróciłaś? - zapytał
-próba się przedłużyła - odpowiedziałam
-Dzwoniłem do Scootera skończyliście o 19- spojrzał ironicznym wzrokiem
-Dobra byłam z Justinem
-Vanessa..Znów zaczynasz
-Ale o co ci chodzi?!
-Obiecałem Harremu, że będę cię pilnować a on wyjechał i pojawił się Bieber.
-przestań wyszliśmy tylko zjeść
-Taa od tego się właśnie zaczyna- przekręcił oczami, przygasił fajka, wstał i poszedł na górę.
Byłam lekko podirytowana, za dużo sobie wyolbrzymiał bezradnie poszłam do swojego pokoju. Wstąpiłam do łazienki, aby wziąć orzeźwiającą kąpiel. Po godzinie wyszłam z wanny, ogarnęłam się i założyłam moją piżamę, zadzwonił Harry. Rozmawiałam z nim przez chwilę, myślami byłam gdzie indziej, nie chciałam dopuścić słów Pitera do głowy, zaczęłam się zastanawiać po sms'esie od Justina, który w treści napisał : ,,Dobranoc :* ".
Gdy to czytałam to aż mi się miło zrobiło i poczułam dziwne uczucie w brzuchu. Przestraszyłam się trochę, odłożyłam telefon, położyłam się do mojego ciepłego łóżka i poszłam spać.

****


Kolejne dni prób, wychodziły nam coraz lepiej.
-Van- podszedł Justin spoglądając głęboko w oczy.
Przez chwilę nie powiem zatonęłam, lecz szybko się otrząsnęłam. - Co dziś robisz ?
-Chyba nic żadnych planów nie mam, a co ?- spytałam niepewnie . Zaśmiał się.- To zabieram Cię w jedno miejsce. Rozszerzyłam lekko moje oczy.- Nie bój się, to zwykłe koleżeńskie wyjście. Miałam pewne wątpliwości, ale zgodziłam się.

****


Po godzinie 16 swym luksusowym samochodem czekał już pod moim domem. Na szczęście Pitera nie było, od razu by to skomentował a ja mam już dosyć jego komentarzy, niestety El musiała wtrącić swoje trzy grosze.
-Co Justin robi pod naszą posesją.
-Czeka na mnie- odpowiedziałam kończąc malować rzęsy
-Co ty odwalasz?- spytała surowo
-Nic? Jadę z nim sprawy załatwiać.- Uniosła do góry brew.-Jasne już widzę te ,,sprawy" tylko żebyś tego później nie żałowała- skarciła mnie wzrokiem W tym momencie nie przejmowałam się nią. Szybko założyłam buty i wyszłam do Justina wsiadając do jego auta.- To gdzie jedziemy- spytałam ucieszona. Spojrzał się na mnie również z uśmiechem
-Ładnie dziś wyglądasz- powiedział czarując mnie wzrokiem.
-To odpowiesz mi na pytanie ?
-Zobaczysz- i przywrócił wzrok na drogę.

****


Dojechaliśmy. Tym tajemniczym miejscem była plaża nie było tam żadnej istoty oprócz nas. Czułam się tam rewelacyjne, taka cisza słychać tylko szum morza. W oddali znajdował się piękny, duży dom jeszcze większy niż ta willa od Zayna. Patrzyłam się na niego z upodobaniem. Justin lekko przytulił mnie od tyłu nie mogłam się oprzeć, bo to było miłe
-Podoba ci się on ?
-Tak jest piękny !- zamknęłam oczy powoli odwróciłam się do chłopaka.-A to miał być chyba wypad koleżeński ?
-To już nie można przytulić koleżanki ?
Uśmiechnęłam się nieśmiało on delikatnie położył ręce na moich biodrach, przysunął się bliżej i delikatnie przybliżył swoje usta do moich. W ten właśnie sposób złączyliśmy się w pocałunku wtedy o niczym nie myślałam chciałam żeby to trwało wiecznie. W pewnym czasie się od siebie odłączyliśmy, pogłaskał mnie po policzku. Ja z zamkniętym oczami, rozkoszowałam się jego dotykiem i lekkim wiatrem, który przewiewał po moim ciele, przytuliłam się do Biebera.
-Co my robimy- zaśmiałam się ironicznie nie wierząc w to sama
-Korzystamy z życia
Wziął mnie delikatnie za rękę i prowadził w stronę wody, wskoczyłam mu na barana a on zaczął biegać po plaży jak wariat w końcu się zmęczył i położyliśmy się na piasku. Po chwili znów zaczęliśmy się całować, zaraz po tym zadzwonił mój telefon
-Tak słucham...dobrze zaraz będę. Odłożyłam telefon do kieszeni.
-Dzwonili z policji, aresztowali Evelin. Chodź jedziemy. Justin wstał i szybko ruszyliśmy.

****


Po 15 minutach znajdowaliśmy się na posterunku.
- Ja w sprawie mojej siostry - mówiłam zdenerwowana.
- A tak, panna Evelin wdała się z w bójkę. Jeżeli nie chcę mieć kłopotów to kaucja kosztuje 800 zł. - wywaliłam oczy na wierzch. Nie miałam przy sobie pieniędzy.
- Ja zapłacę - odezwał się Bieber.
- Nie - powiedziałam stanowczo, ale on wyjął portfel, wyjął kasę i wręczył policjantowi.
- Dobrze, siostra już jest wolna - oznajmił komendant. Po chwili przyprowadzili dziewczynę. Wyszliśmy stamtąd. Zaczęłam się na nią wydzierać.
- To ona zaczęła - tłumaczyła się.
- Nie interesuję mnie to. Więcej ma takich akcji nie być. - pokiwała głową. O dziwo dobrze dogadywali się z piosenkarzem. Śmiali się i wygłupiali. W końcu podjechaliśmy pod mój dom. Evelin pożegnała się z Jusem i weszła do środka.
- Dziękuję Ci za dzisiaj - uśmiechnęłam się do niego.
- To ja Tobie dziękuję - wyszczerzył swoje białe ząbki.
- Idę - już chciałam otwierać drzwi od auta, kiedy on złapał mnie za rękę. Spojrzałam kątem oka na niego. Przybliżył się i znów się pocałowaliśmy.
- Jesteś wolna - zaśmiał się.

****


Przyszłam do domu. Uśmiechałam się sama do siebie. Od dawna nie czułam się tak znakomicie jak tego dnia. Udałam się do swojego pokoju. Walnęłam się na łóżko. Wlazła zaraz Evelin. Położyła się obok mnie.
- Justin jest fajny. Fajniejszy od Harrego. - spojrzałam się na nią poważnie.
- To tylko kolega
- Całujesz się z kolegami ? - spytała cwaniacko.
- Skąd wiesz ? - przestraszyłam się.
- Widziałam przez okno - wystawiła język. Westchnęłam. Nie bój się nie powiem nikomu.
- Co ja robię - zmartwiłam się.
- Powiedzieć Ci ? - kiwnęłam głową . Cieszysz się życiem dziewczyno ! - wykrzyknęła. Obie zaczęłyśmy się śmiać. Przestałam się przejmować tym. Postanowiłam skorzystać ze słów siostry i bawić się życiem, nie myśląc o konsekwencjach.

__________________________________________________
Uhuuhu , tyle mnie tu nie było ;d ale w końcu dodałam , teraz tak nie zaniedbam tej stronki ! dzieję się ! myślę że nie przestaniecie czytać przez to że Vanessa trochę się bawi :P Jak przeczyta was ten rozdział dużo to następny rozdział dodam nawet w tym tygodniu, tylko bez oszukaństwa !
Tagi: roz 95
09.07.2013 o godz. 16:16

Rozdział 94

Zaczęłam się zastanawiać, co Bieber miał mi przekazać wysyłając mi te kwiaty. Jedak rozmyślenia zostawiłam na później i wróciłam do dziewczyn opalać się.
Była taka cudowna cisza, leżałyśmy tak we trzy nie odzywając się do siebie, kiedy słońce ogrzewały nasze ciała. Mogłabym tak wiecznie, nic nie robić tak się świetnie czuć.
Chwilę później, poczułam usta Harrego na mojej szyi.
- Dobra robimy grilla - powiedział stanowczo Louis i razem z Niallem zaczęli brać się za przygotowania.Harry z Zaynem wskoczyli do basenu się za chlapiąc wszystkich wokoło. Postanowiłam zrobić to samo.
- Zabiję was ! - krzyknął zdenerwowany Horan, będąc po uszy zmoczony.
Dorwałam Stylesa, zanurzyłam go w wodzie i złączyliśmy się w namiętnym pocałunku. Tamci wariaci zaczęli pogwizdywać. Było cudownie.
Gdy jedzenie z grilla się upiekło, wyszliśmy je skonsumować mając przy tym trochę zabawy. Chłopaki wyjawiali swoje teorie erotyczne na temat kiełbasy.
- Kucharze a nawet picia nie przynieśli - oznajmiła z ironią Evelin. - Pójdę przynieść .
- Czekaj, pomogę ci - zerwał się Blondyn i zaraz oboje zniknęli w kuchni. Zayn z Lou parsknęli śmiechem.
- Idioci - skomentował Liam.
- A wam co ? - spytałam z lekką irytacją.
- Nie gadaj im - śmiał się dalej Mulat.
- Vanessa - zawołała siostra - chodź szybko ! - wstałam i weszłam do środka. W progu drzwi wejściowych zobaczyłam mojej kochanego braciszka.
- Pitter ! - rzuciła mu się na szyję. Ucieszyłam się z jego wizyty. Bardzo dawno się nie widzieliśmy, ale wiedziałam, że nie przyjechał bez powodu. Przywitał się ze wszystkimi, cała uwaga skupiła się praktycznie na nim. Próbował rozmawiać, odpowiadać na wszystkie pytania śmiało, lecz widziałam, że coś go gryzło.
- Chyba coś się stało .. - złapałam go za ramię. Chłopak tylko spuścił głowę.
- Straciłem wszystko, pracę, dom , dziewczynę.. a nawet po części rodzinę - powiedział chrapliwym głosem.
- Co ty wygadujesz ? Nie straciłeś rodziny. - pocieszałam go.
- Ta ? Matka jest w psychiatryku, ojciec ma jakieś problemy , że wróciłem do domu i sobie siedzi z tą swoją nową dziwką.
- Co ?! - poderwała się Evelin. A mi aż szczęka opadła.
- Nie wiedziałyście ? Dlatego nie zostałem w Kanadzie.
- Poczekaj chwilę, przecież tata ma specjalnie taką pracę i jeździ po świecie - wyjaśniła siostra.
- I wy w to uwierzyłyście ? - zaśmiał się sarkastycznie. Evelin wyszła z tarasu, ja nie mogłam za bardzo w to uwierzyć. Jak tak perfidnie mógł opuścić ją i przysłać do mnie , po to by sprowadzić sobie siksę do domu. - Więc tak się zastanawiałem czy mógłbym na jakiś czas tu do was się wprowadzić - oznajmił nieśmiało.
- No pewnie, że tak ! - oświadczył Zayn. - My niedługo wyjeżdżamy w trasę, dziewczyny zostają same, więc przyda im się odpowiedzialny mężczyzna w tym domu. - wyszczerzył się.

****


Kilka dni później.

Nadszedł dzień wyruszania w trasę chłopaków. Było mi bardzo smutno, że nie zobaczę tych wariatów przez kilka dobrych miesięcy. Nastała godzina pożegnania. Tak mocno uścisnęłam Harrego, że jeszcze nigdy tak nie przytulałam.
- Kocham cię - powiedział.
- Ja ciebie też.
- Pitter dziewczyny, pilnujcie jej - zaśmiał się.
- Jak na smyczy - odpowiedziało specyficzne poczucie humoru mojego brata.
Następne pożegnałam się też i z pozostałą czwórką. Wsiedli do samochodu. El położyła głowę na moim ramieniu i obie patrzyłyśmy jak odjeżdżają.
- Van, damy radę bez nich ? - spytała przybita.
- No jasne, że tak - przytuliłyśmy się.

****


W następny tydzień zaczęły się pierwsze próby do teledysku. Było ciężko, bo choreografowie strasznie cisnęli, ale ogólnie dobrze się bawiłam. Każde słowo lub źle zrobiony czyn zamienialiśmy w śmiech. W końcu próba się skończyła, wszyscy zbierali się do domu. Ja osobiście już wyjmowałam telefon aby zadzwonić po taksówkę.
- Vanessa, może pójdziemy coś zjeść ? - spytał uwodząco Justin. Trochę miałam wątpliwości co do tego, zaczęłam się jąkać. - No spokojnie, chcę cię tylko nakarmić a nie zapłodnić - poruszył śmiesznie brwiami. Zgodziłam się, ten jego powalający uśmiech mnie zmiękczył.

_____________________________________________________
uaaee jest w końcu kolejny uhu ! Sorry za błędy i liczę na szczere komentarze :) ale krótki ja pierdziele ale cóż lepszy taki niż wcale :p http://ask.fm/facepalmababy to mój ask, jeśli chcecie, to pytajcie :)
Tagi: roz 94
09.06.2013 o godz. 00:30

Apeluję do was a między innymi do Sisi : Tu nie chodzi o wejścia, bez komentarzy nie mam żadnej motywacji na pisanie i oczywiście zakończyłabym wątek który rozpoczęłam ale nie tak jak planuję. Dla mnie ważne są komentarze, chcę znać opinie osób, które to czytają, chcę wiedzieć czy jest wszystko dobrze, czy coś nie tak. Wkurza mnie to iż nikomu się nie chcę komentować, ale gdy przychodzi gdy wstawiam post o treści, że kończę to nagle jest dużo komentarzy. Co jest trudnego w skomentowanie rozdziału ? napisać kilka słów co się o tym myśli.
Tagi: pp
26.05.2013 o godz. 20:28

Patrze, że nikt prawie nie czyta mojego opowiadania. To trochę przykro, ale cóż zostało zakończyć ładnie i się pożegnać
Tagi: 1d
25.05.2013 o godz. 12:19

Rozdział 93

Wyszłam na dłuższy spacer. Musiałam ochłonąć. Po dłuższym przemyśleniu i zastanowieniu się, doszłam do wnioski, że wystąpię w teledysku Justina. Nie będę ciągle żyła życiem Harrego, mam swoje i chcę się nim cieszyć i z niego korzystać.

♥♥♥♥


Wróciłam do posesji. Chłopaki siedzieli w salonie i oglądali telewizję. Nie zauważyłam tam Hazzy co mnie zdziwiło, bo zawsze o tej porze jest na dole.
- Gdzie jest Styles ? - spytałam.
- Chyba śpi - odpowiedział obojętnie Niall.
- Tak wcześnie, dlaczego ? - zirytowałam się.
- Był jakiś dziwny, nie chciał z nami gadać - udałam się do łazienki z zastanawiającym wzrokiem. Zdałam sobie sprawę z tego, że to przeze mnie, ale też musi akceptować moje decyzje.


♥♥♥♥


Będąc w łazience wzięłam szybki prysznic. Następnie poszłam do pokoju. Loczek wcale nie spał. Leżał i patrzył się w sufit.
- Gdzie byłaś ? - zapytał - Pewnie spotkałaś się z Bieberem żeby wszystko ustalić - dodał sarkastycznie.
- Nie, jutro to zrobię - posłałam mu chłodny uśmiech.
- Vanessa.. - zaczął dość poważnym głosem, ale mu przerwałam.
- Nie Harry, ja już postanowiłam. Nie będę wiecznie wyciągać od Ciebie kasy. Chcę się zacząć rozwijać, zrozum to.
- Przesadzasz, rozwijać się możesz w inny sposób, ale dobra jak chcesz -dałam mu buzi ucieszyłam się, że w końcu uległ, może i to nie będzie łatwe, ale się przyzwyczai.


♥♥♥♥


Drugiego dnia umówiłam się z Justinem i jego menadżerem. Obgadaliśmy wszystko i podpisałam umowę.


♥♥♥♥


Dzień w szkole był napięty, choć bardzo fajny. Ludzie podchodzili do mnie i gratulowali, niektórzy zazdrościli tego, że zagram w teledysku takiej wielkiej sławy jak Justin Bieber. Lecz też poszło parę hejtów.

♥♥♥♥


Po męczącym dniu w końcu mogłam poleżeć sobie sama w domu. Chłopaków nie było , Elenoar u babci a Evelin gdzieś wyszła. Długa cisza mnie uspokajała. Nagle usłyszałam dzwonek rozlegał się po całym domu. Westchnęłam. Poszłam otworzyć. Przed drzwiami leżał tuzin róż. Byłam mile zaskoczona. Rozejrzałam się do o koła, ale nikogo nie zauważyłam. Wzięłam do ręki bukiet i weszłam do środka. Wstawiłam kwiatki do wazonu. Na jednej z róż wisiała karteczka z podpisem '' Dla Vanessy'' . Po chwili przyszła Evelin.
- Jakie piękne - zaczęła macać i wąchać . - Od kogo ?
- Nie wiem -zaśmiałam się.
- Tajemniczy wielbiciel - poruszyła brwiami - Harry będzie zazdrosny - pokiwała śmiesznie głową.
- Ta ? A myślisz, że ja nie jestem zazdrosna kiedy milion dziewczyn mówi mu, że go kocha albo proponuje seks ? - spojrzałam spod oka.
- Sława kochana , słwa - poklepała mnie po ramieniu. Prychnęłam pod nosem i poszłam na górę się zdrzemnąć.

♥♥♥♥


Niestety moja drzemka długo nie trwała, bo po godzinie już przyszli chłopcy. Od ucha do ucha byli roześmiani i tak mnie zbudzili. Wstałam z łóżka i zeszłam na dół.
- Nowe dziewczyny ! - krzyknął podekscytowany Niall.- No i jedzenie - dokończył rozmarzony.
- Ale o co chodzi - zapytałam witając się z Hazzą.
- Jedziemy w trasę - wyjaśnił Liam. Wywaliłam oczy na wierzch.
- Kiedy ?
- Za miesiąc
- Ale my za miesiąc mamy próby do teledysku, zostawicie mnie tu samą ?
- Z Evelin , mogłaś nie brać udziału w tym teledysku a byś pojechała z nami, zwiedziłabyś pół świata a tak to będziesz siedzieć w domu. W dodatku niedługo wakacje - zasugerował Harry.
- I będziesz mi teraz docinał tak ?
- Nie czemu - uśmiechał się wrednie. Przekręciłam oczyma.
- A na ile wyjedziecie ? - spytała Evelin.
- Pół roku - odpowiedział Zayn. Aż mnie zatkało. Nie odezwałam się słowem, tylko wyszłam na zewnątrz. Usiadłam na schody, zapaliłam papierosa i wpatrywałam się w jeden bezwartościowy punkt. Dołączył do mnie Styles.
- Będziemy się spotykać przecież. Mamy skype, telefony i te inne bajery, jakoś to będzie zobaczysz - pocałował mnie w czoło. - Pamiętaj kocham cię i zawsze będę, obiecuję, choćby nie wiem co się miało stać.- te słowa podniosły mnie na duchu.

♥♥♥♥


Piękny popołudniowy piątek. Razem z El i moją siostrą opalałyśmy się na tarasie. W maju słońce bardzo dogrzewało. Dostałam sms'a treści ' wyjdź przed dom' nie wiedziałam kto jest nadawcą tej wiadomości. Byłam w samym stroju kąpielowym, owinęłam się więc ręcznikiem i powędrowałam w skazane miejsce.
- Cześć - uśmiechnął się Kanadyjczyk wychodzący ze swojego ekskluzyjnego samochodu.
- O Jastin, cześć - przywitałam się.
- Tu masz scenariusz do teledysku. - wręczył mi plik kartek.
- Dużo trochę tego - skwasiłam się.
- Dasz radę, wierzę w ciebie - podniósł w górę swoje kąciki ust. Machnął ręką i wsiadł do samochodu. Otworzył szybę. - Podobały ci się róże ? - spytał cwanie, poruszył brwiami i odjechał.

________________________________________________________
Wiem jestem okropna, musieliście tyle czekać ;c W dodatku taki krótki, ale już pisałam, nie mam weny, choć już mam pomysły na kilka następnych ;d Patrzę, że jednego obserwującego ubyło. No cóż trudno, wszystko z czasem musi się skończyć :c
https://www.facebook.com/Stwierdzamzgonbowidzeonedirection?ref=hl tu macie moją stronkę :)
I Proszę o szczere komentarze :)
Tagi: roz 93
13.05.2013 o godz. 19:12

Rozdział 92

Zachowanie Nialla było absurdalne. Nie spodziewałam się tego po nim. Przesadził i to bardzo. Wybiegłam szybko za Evelin. Siedziała przed domem na krawężniku wylewając łzy.
- Posłuchaj, musisz powiedzieć co się między tobą a Niallem stało inaczej nigdy nie dojdziecie do porozumienia. - zaczęłam, siadając obok dziewczyny. Przez pewien czas się nie odzywała.
- Mieszkałam z mamą w Mullingar. Byłam z Niallem. Pewnego dnia, mama zemdlała. Znalazła się w szpitalu. Lekarz oznajmił, że ma raka. Załamałam się i to konkretnie. Jednak był ratunek. Trzeba było zrobić operację. Która kosztowała kilka tysięcy. Nie miałam innego wyjścia, musiałam to zrobić.. - tu już jej głos się zawiesił.
- Co zrobić ? - zapytałam gwałtownie.
- Zostałam prostytutką w wieku czternastu lat - dokończyła. Nie wiedziałam co powiedzieć. Zatkało mnie. - Vanessa, nie mogłam pozwolić jej umrzeć ! - wybuchła.
- No i co dalej - pytałam spokojnie.
- Pewnego dnia z moich usług skorzystał kolega Nialla, to znaczy chciał. Gdy zobaczył mnie to pokiwał głową i wyszedł. Powiedział to jemu. Jeszcze tego samego dnia do mnie zadzwonił spytał się czy to prawda, potwierdziłam nie chciałam go już okłamywać, rozłączył się. Na drugi dzień kiedy poszłam do niego by to wyjaśnić to drzwi otworzyła jego matka, po czym od razu je zamknęła.
- A co z twoją mamą ?
- Nie udała się operacja. Po roku umarła. - zamilkłam.
Szybko wstałam i jak burza weszłam do środka. Chłopaki siedzieli dalej na kanapie. Spojrzałam się chłodnym spojrzeniem na Horana.
- Co ? - parsknął.
- Dowiedziałam się wszystkiego.
- No dumna jesteś z siostry ? - kpił.
- Na jej miejscu zrobiłabym to samo gdybym nie miała kasy - odpowiedziałam oschle.
- Zostałabyś kurwą tylko dlatego, bo byś chciała nowe cichy ?
- Co ty człowieku pieprzysz !? - wydarłam się. Harry mnie uspokajał. - Czy ty w ogóle wiesz na co jej pieniądze były potrzebne ? Miała chorą matkę ! Ty na prawdę jesteś takim hipokrytą ?!
- Że co !? - zerwał się z miejsca.
- Nie wiedziałeś ? - pokiwał przecząco głową. Widać, że głupio mu się zrobiło.
- Czemu mi tego nie powiedziała ?
- Ty jesteś takim idiotą czy tylko udajesz ? Byłam u ciebie to twoja matka trzasnęła mi drzwi przed nosem. - niespodziewanie pojawiła się Evelin. Horan nic nie odpowiedział. Dziewczyna pobiegła na górę. Chłopcy przyglądali się tej akcji z boku. Nie wiedzieli do końca o co chodzi.
Ta noc była pełna wrażeń. Niall z Evelin wyjaśnili sobie wszystko i się pogodzili. Co prawda związku od razu nie zbudowali , ale postanowili zostać przyjaciółmi.

♥♥♥♥


Po jakże zwariowanym weekendzie czas nadszedł iść do szkoły. Jak co rano poszłyśmy pieszą razem z El. Poranek był piękny, słoneczny, ciepły, aż chcę się żyć. W drodze do naszego ''ukochanego'' miejsca spoktałyśmy kilka fanek, które chciały zrobić sobie z nami zdjęcie. Przez to się spóźniłyśmy na lekcje.
- Pamiętaj, następnym razem któryś z chłopaków nas odwozi - zmarszczyła nos Elka. Naszczęście akurat mieliśmy Polski. Po przebraniu weszliśmy do sali.
- Vanessa ! - krzknęła polonistka. - Jak dobrze, że jesteś! - uniosła się podekscytowana. - W tym przedstawieniu nie zagrałaś i przykro mi, ale szukam osób do następnego i ty jesteś numer jeden na liście. Zagrałabyś główną rolę. Tu masz scenariusz - wręczyła mi do ręki.
- Dzień dobry - powiedziałam na co klasa wybuchła śmiechem.
- Nie możesz mnie zawieść - skierowała do mnie nauczycielka. Usiadłam do ławki. Zaczęła się lekcja, temat. Czytałam swój scenariusz.
- Mam śpiewać i tańczyć ?!- zerwałam się. Wszyscy na mnie wzrok wlepili. - Ja nie jestem taka utalentowana.- pokręciłam głową.
- Jutro próba - puściła oczko.

♥♥♥♥


Tydzień minął. Kolejna sobota pełna wrażeń. Już od samego rana wielka spina. To nie było zwykłe szkolne przedstawienie. Występowaliście na wielkiej hali koncertowej przed tysiącem ludzi. Byłam taka zestresowana kiedy zobaczyłam ich wszystkich, wyglądając z za kurtyny. Na szczęścia był ze mną Harry i reszta. Widzieli moje przerażenie na twarzy. Próbowali mnie jakoś rozruszać nie udało to się im.
W końcu zaczął się spektakl. Niebawem zaczynałam grać swoją rolę. Wychodziło to mi nieźle. Następnie przyszedł czas na śpiew a na koniec taniec. Po półtorej godzinie wszystko się skończyło. Widownia zaczęła bić brawa. Byłam ogółem dumna.

♥♥♥♥


Po przedstawieniu odbyło się przyjęcie, które wyprawił dyrektor hali. Znajdowali się tam sami sławni. Niektórzy, podchodzili i mi gratulowali. Byłam ogółem dumna.
Szukając Harrego, który zniknął gdzieś w tłumie, zaczepił mnie mężczyzna średniego wieku.
- Dobrze się prezentowałaś - powiedział z uśmiechem.
- A dziękuję - odpowiedziałam.
- Mam dla ciebie propozycję, ale to byśmy się musieli spotkać i porozmawiać na spokojnie.
- Ale czego to ma dotyczyć ?
- Twojego talentu, trzymaj mój numer. Jak będziesz miała czas to zadzwoń. Najlepiej jak najszybciej. - kiwnął głową i poszedł w tłum. Kiedy się ożywiłam bardziej i chciałam się dowiedzieć jaką facet miał dla mnie propozycję. Nawet się nie przedstawił. To było dziwne.

♥♥♥♥


Do domu wróciłam podniecona i pełna wrażeń. Chodź też zmęczona, przechodzić praktycznie cały dzień na szpilkach. Padnięta walnęłam się na łóżko w swoim pokoju. Biorąc torebkę, aby wyjąć telefon wypadła mi kartka z numerem telefonu. Akurat do pokoju wpadł Niall. Hazza podniósł kartkę.
- Co to za numer ? - spytał podnosząc brew. Powiedziałam mu historię z facetem.
- Wiem ! - krzyknął Niall. - Zaproponuje ci byś zagrała w filmie pornograficznym. - wybuchnął śmiechem.
- Ty lepiej wyjdź - wskazał loczek mu drzwi.- Zadzwoń do niego. Umówcie się, pójdę z tobą.
- Nie, dam sobie radę - chwyciłam za komórkę i zatelefonowałam.

♥♥♥♥


Nazajutrz. Czekałam w kawiarni na mężczyznę. W końcu przyszedł.
- Przepraszam za spóźnienie. Dziękuję, że zadzwoniłaś. - mówił w pośpiechu- A tak w ogóle jestem jestem Scooter Braun , menadżer Justina Biebera - wystawił rękę w moją stronę. Siedziałam jak wryta, nie wierzyłam własny, oczom. Zastanawiałam się czego chcę taki ktoś jak on ode mnie.
- No to o co chodzi - zapytałam trochę nie ogarnięta.
- Już mówię. Wczoraj pokazałaś klasę. Byłem tobą zachwycony. Tak pomyślałem że mogłabyś się wypromować w nowy teledysku Justina - i tutaj myślałam, że śnie. Zrobiłam wielkie oczy a w środku skakałam po prostu ze szczęścia.- To jak ?
- Nie wiem musiałabym się zastanowić.- odpowiedziałam bezradnie. Jednak podjąć się takiego czegoś wymaga poświęcenia. Wchodzenie w świat sławy i biznesu.

♥♥♥♥


Gdy przyszłam do domu, Styles od razu wypytał mnie o wszystko.
- Nie ma mowy - zapowiedział.
- Czemu ?
- Bo nie
- A mógłbyś rozwinąć swoją jakże długą wypowiedź ?
- Jak ty to sobie wyobrażasz ? Dziewczyna członka zespołu one direction występuję w teledysku Biebera
- No i co z tego ?! - oburzyłam się.
- Co ludzie powiedzą..
- A kogo to obchodzi?
- Mnie. Zadzwoń do niego powiedz,że rezygnujesz
- Nie mów mi co mam robić -oznajmiłam i wyszłam z pokoju trzaskając drzwiami.
- Pokłóciliście się ? - spytał Zayn wchodząc na górę.
- Nie co ty, my tak sobie miłość wyznajemy - powiedziałam ironicznie.

______________________________________________________
Omg katastrofa ten rozdział. Sorry, że dodaje dopiero po trzech tygodniach ale jak wspominałam nie miałam czasu wcześnie. Teraz postaram się częściej dodawać :)
p.s sorry za błędy xd
Tagi: roz 92
22.04.2013 o godz. 23:04

Rozdział 91

Evelin nie pewnie się uśmiechnęła próbując zatuszować sytuację, która stała się przed chwilą. Też nie wiedziałam o co w tym wszystkim chodzi ale miałam nadzieję ,że niebawem się dowiem. Dziewczyna nie chciała nic mówić. Kiedy przyszedł do domu blondyn nie dało się ani słowa z niego wydusić. Był nieprzyjemny dla każdego.

♥♥♥♥


Następnego dnia atmosfera między Evelin a Niallem była napięta. Mimo iż nie zamienili zdania to blondyn chodził oschły.
- Jeszcze trochę a będzie leżał na podłodze - mruknął Harry widząc zachowanie Horana.
- Niall - krzyknęłam. Spojrzał zabójczo. - Możesz mi powiedzieć o co ci chodzi ?
- Zazdroszczę ci siostry, nie ma co - odpowiedział i poszedł na górę. Evelin w tym czasie była w kuchni. Wychyliła się z za ściany i przewróciła oczami. Patrzyłam się na nią pytająco. Lecz nic nie powiedziała.
- No nic ja to idę do szkoły nie pozabijajcie się tylko- rzuciłam krótko i razem z El wyruszyłyśmy.

♥♥♥♥


W szkole jak zwykle nudy. Dziewczyny jarały się koncertem chłopaków. Co chwila podchodziły do nas i wypytywali o nich. Stawało to się już denerwujące.
Zaczęła się lekcja polskiego. Pani wybierała osoby do przedstawienia. Każdy się prezentował. My z Eleanor. również.
- No dobrze miejsce jest tylko dla jednej osoby , Vanessa wybieram ciebie. - byłam lekko zdziwiona. Nie spodziewałam się tego. Nie wiedziałam, że mam jakiekolwiek zdolności aktorskie.

♥♥♥♥


Nauczycielka po lekcjach kazała przyjść na salę gimnastyczną aby przydzielić nam rolę więc tam też się udałam. Graliśmy do spektaklu ,,Romeo i Julia''. Występowali także z równoległych klas. Na moje nieszczęście Taylor też przyjęli.
- Van , będziesz Julią a Taylor będzie dublerką. - oznajmiła polonistka.
- Jak to dublerką ? Przecież ta poczwara nie nadaję się aby być Julią - oburzyła się lafirynda.
- Jeszcze jedna obelga a nikim nie będziesz - skarciła ją nauczycielka. - Macie tydzień na nauczenie się roli. W piątek przed koncertem One direction zagramy. - rozdała kartki z rolami i wszyscy się rozeszli.
Wracając do domu powiedziałam wszystko przyjaciółce. Śmiała się. W końcu mogłyśmy dopiec tej kurwie.

♥♥♥♥


Wróciłyśmy na chatę. W środku było na błysk wysprzątane jak nigdy. Chłopców nie było. Na stole czekał na nas obiad przyrządzony przez Evelin.
- To wszystko sama zrobiłaś ? - spytałam nie wierząc własnym oczom.
- Tak , w Kanadzie ktoś musiał się zajmować domem kiedy taty nie było w domu.
- A chłopaki gdzie ?
- Na próbie. Mówili,że będą pod wieczór. - jedzenie było pyszne. Pochwaliłam siostrę za takie zdolności. - No muszę się jakoś odwdzięczyć za to, że u was mieszkam.
- Nie trzeba było. A może powiesz co jest między tobą a Niallem ?
- Nie chcę o tym gadać , proszę nie męcz mnie - westchnęłam.

♥♥♥♥


W końcu wróciła piątka wariatów.
- Padam z nóg - jęknął Harry zawieszając mi się na szyję.
- A ja jestem głodny. - dźwięknął Niall.
- Evelin zrobiła dobry obiad - powiedziałam. Blondyn krzywo spojrzał na dziewczynę.
- Zrobię sobie coś sam.
- Dobra dosyć tego. Nikt nie wyjdzie z tej kuchni jeżeli nie dowiem się o co chodzi - zbulwersowałam się.
- To sobie trochę tu posiedzimy - skomentował z pełną buzią jedzenia Niall.
- Czekajcie zrobię popcorn - zadrwił Louis.
- Zachowujecie się jak dzieci - krzyknęłam z nerwów.
- No ale ja chętnie zjem tego twojego obiadu - zasugerował z uśmiechem Liam. Dziewczyna nałożyła czwórce na talerze a Niall opychał się niezdrową pizzą ze sklepu. Byłam już zrezygnowana.
Zadzwoniła dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć. Stała w nich Ashley. Trochę mnie zatkało.
- Wejdź - skinęłam cicho.
- Ashley - przytulił ją Blondyn .
- Kto to jest ? - szepnęła Evelin.
- Problem z jakim się borykamy - poklepałam ją po ramieniu i poszłam na górę.

♥♥♥♥


Tydzień później. Piątek. Dzień koncertu i naszego spektaklu. Każdy był poddenerwowany. Wszyscy latali jak szaleni.
- Vanessa Pani Green kazała nam iść po rekwizyty na strych - rzuciła sucho Taylor. Poszłyśmy. Było ciemno. Szukałam włącznika od światła. Zanim zdążyłam się obejrzeć, ta suka wyszła i zamknęła mnie w tym pomieszczeniu.
- Otwórz to ! - krzyczałam waląc pięściami w drzwi. Lecz nie odpowiedziała nic tylko się zaśmiała i odeszła. Próbowałam się dodzwonić do El, ale nie było tam kompletnego zasięgu.

Oczami Eleanor

Za chwilę miało zacząć się przedstawienie a Van nigdzie nie było. Zaniepokoiłam się. Próbowałam się do niej dodzwonić, ale włączała się jej sekretarka.
- Gdzie jest do choler Vanessa za 5 min wychodzimy! - wrzeszczała nauczycielka. Na sali zebrały się już tłumy ludzi z naszej szkoły. Chłopcy, Perrie Evelin a nawet Ashley również się pojawili.
- No nic Taylor przebieraj się zagrasz Julię - zakomunikowała polonistka. Tamta podekscytowana wybiegła szybko do łazienki.
- Ale proszę pani Vanessa na pewno zaraz się pojawi
- Nie , w teatrze spóźnień nie ma.
W końcu przedstawienie się zaczęło. Widownia była zdziwiona, że Julię gra ktoś inny. Usiadłam pomiędzy Harrego i Lou.
- A co z Vanessa ? - spytał Hazza.
- Nie wiem gdzie ona jest dzwoniłam do niej sekretarka się włącza. - wyjaśniłam.
- Trzeba jej poszukać, chodź. - oznajmił loczek i ruszyliśmy. Szukaliśmy jej po całej szkole lecz nigdzie nie mogliśmy znaleźć.
- Kurwa pod ziemię się zapadła czy co - usiadłam na schodach prowadzących na strych. W pewnej chwili usłyszeliśmy jakiś hałas z góry.
- Co to ?! - zlękłam się. Harry wszedł tam.
- Pomocy ! - usłyszeliśmy Van. Styles szarpał się żeby otworzyć drzwi. Ostatecznie je wyważył.

Oczami Vanessy.

Wyjaśniłam im jak to było.Niestety spektakl już trwał. Kiedy się skończyło przedstawienie. Aktorzy ukłonili się i weszli za kurtynę. Taylor miała niepokój na twarzy gdy mnie zobaczyła.
- O Vanessa moja droga panno pojawiłaś się ! - klasnęła w dłonie polonistka. Postanowiłam wszystko powiedzieć.
- To jest niedorzeczne ! Idę z tym do dyrektora. - powiedziała oburzona Pani Green.

♥♥♥♥


Czas nastał na chłopaków. Weszli na scenę i dali dobry koncert. Wyszłam na korytarz, bo na sali było mi za gorąco.
- Ty frajerze ! - popchnęła mnie Taylor. - Dyrektor mnie zawiesił przez ciebie dziwko!
- Nie zapomniałaś się czasem - najechał na nią Hazza. Dziewczynę trochę zatkało. - Odczep się od niej i Eleanor mało masz jeszcze problemów? To mogę ci załatwić więcej - a ona nie odezwała się słowem wpatrywała się tylko w niego. - Głucha jesteś ?
- Dobra ok , przepraszam za wszystko - otrzeźwiła się kierując w moją stronę te słowa. No w tym momencie z niedowierzaniem spojrzałam na mojego chłopaka. - To ja już pójdę.
- Jesteś wspaniały Haroldzie - pocałowałam go w te piękne usteczka. Po imprezie wróciliśmy do domu.

♥♥♥♥

Zrobiliśmy sobie małą ucztę. Kupiliśmy szampana, parę piw. Atmosfera była miła. Nie przejmowałam się już tak tym przedstawieniem. Nawet Niall z Evelin siebie zbytnio nie zauważali do czasu kiedy do niej nie zadzwonił telefon.
- Już klienci wydzwaniają - powiedział z cwanym uśmieszkiem.
- Niall przestań ! - skarciłam to jego podłe zachowanie. Dziewczyna nie odebrała, rozłączyła się.
- Czemu odrzuciłaś ? A może to dobra okazja ? - irytował.
Evelin bez zastanowienia wyszła z domu trzaskając drzwiami.
_________________________________________________
Beznadziejny, no ale nie możecie dłużej czekać.
Z okazji zbliżających się świat Wielkanocnych życzę wam tego co najlepsze ! :* ♥
A tu polecam moją stronkę o one direction http://www.facebook.com/Stwierdzamzgonbowidzeonedirection?ref=hl buźka :*
Tagi: rozdział 91
28.03.2013 o godz. 22:55

Rozdział 90

Wstałam rano, jak zwykle wyszykowałam się i razem z Elenoar poszłam do szkoły. Chłopaki wyszli wcześniej od nas, bo mieli próby do sobotniego koncertu. Kiedy byłyśmy już w drodze zatrzymały nas fanki. Rozdałyśmy mnóstwo autografów i niestety spóźniłyśmy się do szkoły. Na nasze nieszczęście miałyśmy lekcję z panią Cooper. Całą godzinę mnie pytała. To był koszmar ponieważ nic nie wiedziałam. Wstawiła mi pałę, gadając swoje żałosne teksty chciała mi udowodnić, że jestem nikim. Przyczepiła się tylko do mnie. Nie wiem co ja jej zrobiłam chyba jest zazdrosna o mój związek z Hazzą, bo sama nie ma faceta. Nie dziwię się kto by chciał taką zimną sukę.

♥♥♥♥



Zadzwonił mój upragniony dzwonek. Wychodziliśmy z klasy, tandetna podróba lalki barbi wzięła z bara El.
- Uważaj jak chodzisz lafiryndo ! - oburzyła się przyjaciółka.
- Co ty kurwa powiedziałaś !? - wyleciała z pretensjami pudernica.
- A co głucha jesteś ? Zapraszam do laryngologa - kpiła.
- No nie wiem kto tu bardziej potrzebuję lekarza.
- No mi wydaję się, że ty koleżanko.
- Dobra chodźmy , nie kłóć się szkoda czasu - powiedziałam do Elenoar. Odwróciłyśmy się i kierowałyśmy się w stronę szatni.
- Nie skończyłam - krzyknęła za nami sztuczna piękność.
- Zmyj z ryja tapetę to pogadamy - odpowiedziała El. Wiedziałam, że z tego będą jakieś kłopoty. Ta dziewczyna już do nas miała wcześniej jakieś problemy ale lałam na to.

♥♥♥♥


Moje ulubione zajęcia to wf. Myślałam, że fajnie upłynie ta ostatnia lekcja jednak moje oczekiwania stały się złudne. Okazało się, że mamy właśnie razem z klasą tamtej dziewczyny, z którą Elka miała na pieńku. Ta kurwa bez zastanowienia przypierdoliła się do niej.
- O proszę, kogo moje piękne oczy widzą.
- Piękne ? - El wyjęła z torby lusterko i skierowała w kierunku jej twarzy wybuchając przez to śmiechem. Dziewczyna wyrwała jej z dłoni lusterko i rzuciła o ścianę co wskutek się rozbiło.
- Odkupujesz mi to ! - krzyknęła Eli.
- Ha a co twojego chłopaka nie stać ? Czy wydaje pieniądze na swoich kochanków. No tak przecież jest pedałem a wasz pseudo związek to przykrywka. - z tym już przesadziła. Nie widziałam nigdy mojej przyjaciółki w takiej furii. Rzuciła się na nią z pięściami. Próbowałam je od siebie odciągnąć ,ale i ja oberwałam. Wreszcie wpadła wuefistka.
- Co tu się dzieję - uniosła ton nauczycielka, widząc zaistniałą sytuację. Dziewczyny nie zareagowały, kobieta wreszcie ich rozdzieliła. W tym, że i ja byłam w to zaplątana trafiłam z nimi do dyrektora.
- Jestem zawiedziony - oznajmił. - To jest szkoła na poziomie i takie incydenty się tu nie zdarzają. Tym bardziej u płci żeńskiej. To jest karygodne. Zawieszam was na dwa miesiące.
- Nie poczeka pan , może się dogadamy - zaproponowałam.
- Co masz na myśli - rzucił na mnie podejrzliwe spojrzenie.
- Za tydzień ma być szkolna dyskoteka , w zamian kary załatwię one direction aby zagrali koncert. - Elenoar i Taylor skierowały na mnie zdziwione wzroki.
- Hm to nie głupi pomysł - stwierdził dyrektor. - No dobra zgoda, ale jak wyjdzie coś nie tak to wiecie co was czeka - przytaknęłyśmy. - No i macie sobie podać rękę na zgodę - tamte dwie z wielką nie chęcią to zrobiły.

♥♥♥♥


Po zakończonych szkolnych godzinach padnięte przyszłyśmy do domu.
- Mówię ci nie zgodzą się - mówiła El w wejściu.
- Na co ? - spytał podekscytowany Louis witając swoją dziewczynę całusem. Spojrzałyśmy się na siebie nie mówiąc nic i przeszłyśmy do kuchni.
- Jestem głodna co jest do jedzenia ? - zapytałam. Chłopaki wpadli w śmiech. - Powiedziałam coś nie tak ?
- My też dopiero przyjechaliśmy z próby - wyjaśnił Liam. Westchnęłam i usiadłam.
- Coś się stało ? - przysiadł się Harry do mnie. Znów wymieniłyśmy się wzrokiem z przyjaciółką.
- No mówcie - nalegał Lou.
- Dobra streszczę. Elenoar pobiła się dziś z taką jedną laską od nas ze szkoły i miałyśmy przez to lipę ale dyrektor się zgodził że w zamian kary możecie zagrać koncert - wytłumaczyłam na jednym wydechu. Zamurowało ich. Nikt by nie pomyślał, że taka dziewczyna jak ona mogłaby wybuchnąć taką agresją.
- Ty ?! -skierował się do ukochanej Tomlinson. - Ale dlaczego ? - Calder spuściła głowę do dołu. Wszyscy oczekiwali na jej odpowiedź lecz ona pobiegła z płaczem na górę. Louis był oszołomiony nie wiedział co zrobić jednak po kilku sekundach wybiegł za nią.
- To może ty nam powiesz co się stało -zwrócił się do mnie loczek. Przełknęłam ślinę i zaczęłam opowiadać wszystko od początku.
- Ja pierdole - wymsknął Styles. Po jego minie było widać, że się trochę zasmucił.


♥♥♥♥


Do końca dnia było jakoś oschło. Liam z Niallem gdzieś wyszli a Zayn pojechał do Perrie.
El wyjaśniła Lou o co poszło z Taylor. Nie przejął się tak tym jak Harry.
Kiedy cały zespół był w komplecie , zaczęłyśmy znów temat o koncercie w szkole. Zgodzili się.

♥♥♥♥


Następnego dnia. Sobota. Dzień jak co dzień. Wybrałyśmy się z El na zakupy. Kupiliśmy mnóstwo pierdół. Spędziłyśmy na mieście pięć godzin. Same rozdawanie autografów fanom trochę zajęło. One direction w tym momencie mieli koncert.

Oczami Elenoar


Po zakupach postanowiłyśmy wracać do domu. Gdy już byłyśmy przy posesji Vanessę zaczepił jakiś facet.
- Witaj możemy pogadać ? - zapytał.
- Co ty tu robisz - lekko się oburzyła.
- Proszę - z wielką niechęcią skinęła głową.
- Idź do środka zanieś te wszystkie rzeczy niedługo przyjdę - zwróciła się do mnie. Cóż zrobiłam jak kazała. Weszła z nim do jego auta i odjechali. Nie było jej parę ładnych godzin. Po czasie chłopcy wrócili z koncertu.
- Gdzie Vanessa ? - zapytał Harry. Wyjaśniłam mu. Zastanawiał się kto to mógł być za mężczyzna.
W końcu Van wróciła.

Oczami Vanessy


Na samym wejściu padło podejrzliwe pytanie gdzie byłam.
- Zdradzić cię - odpowiedziałam przelotnie i walnęłam się na kanapie w salonie. Wpatrywali się we mnie oczekując na moje wyjaśnienia. - To co chcecie wiedzieć ?
- Kim był ten facet ?
- Mój ojciec - Harrego zatkało. Wiedzieli, że od dłuższego czasu nie utrzymuję z nim kontaktu. - Poprosił mnie abym zajęła się jego córką a moją przyrodnią siostrą, bo on dostał pracę w której cały czas podróżuje a z tego względu, że ona nie ma jeszcze osiemnastu lat, nie chcę jej zostawiać samej w domu. Powiedziałam, że jutro dam mu znać jaką podjęłam decyzję. No i rzecz jasna wy musicie się zgodzić.
- Tak ! - krzyknął Niall. - W końcu jakaś nowa dziewczyna u nas w domu , chociaż ładna ? - spytał podekscytowany.
- Mhm - przytaknęłam. - No a wy co o tym myślicie ? Nie będzie wam to przeszkadzało ?

♥♥♥♥


Nikt nie miał żadnego ale ,na nowego lokatora w willi Zayna. Już następnego dnia, spotkałam się z tatą. Wyjaśniłam sobie z nim wszystkie nieporozumienia. trochę też gadaliśmy o mamie.
- Dziękuje - przytulił mnie.
- No cześć - przywitała się siostra wychodząc z łazienki hotelowej.
- Gotowa na przeprowadzkę ?
- Jasne - podskoczyła , wzięła swoje rzeczy i zeszłyśmy na dół.


♥♥♥♥


Horan cały dzień chodził podekscytowany, że pozna nową osobę. W dodatku to dziewczyna. Tego dnia specjalnie jakoś się wystroił, ułożył włosy i wypachnił się na kilometr.
Tata podwiózł nas pod dom Malika. Pożegnałyśmy się z nim i weszłyśmy do środka. Zapoznała się z El i chłopakami. Niall był na górze. Zawołałam go. W przeciągu kilku sekund zszedł podniecony z uśmiechem na twarzy , gdy zobaczył ją zrzedła mu mina. Ona uśmiechnęła się do niego.
- Cześć jestem Evelin - wystawiła mu dłoń z nadzieją ,że poda jej swoją.
- Daruj sobie - wyminął dziewczynę i wyszedł na zewnątrz trzaskając drzwiami. Zaskoczyło mnie to.
- Chyba mu się nie spodobała - zadrwił Harry szepcząc mi do ucha.

________________________________________________
Uhuhu sama się dziwię, że tak szybko dodałam rozdział, ale jakoś miałam wenę :D I nawet jak dla mnie jest ok :D I długość nawet dobra :D Jestem zadowolona z tego ♥ A wam podoba się ? ;d
Tagi: roz 90
10.03.2013 o godz. 22:09

Rozdział 89

Nie wiem co temu Harremu odbiło. Przecież było dobrze a przez zwykłą sprzeczkę chcę odejść z zespołu. Chłopaki oczywiście go odstępowali od tego pomysłu jednak tylko na nich warczał. Było mi przykro. Pomyślałam sobie , że jeżeli chcę odejść z zespołu to może i też ode mnie. Usiadłam sobie przy oknie , trzymając w ręku kubek gorącej herbaty. Nagle przez te wszystkie myśli zaczęły mi po policzkach spływać łzy. Szybko je wytarłam aby nikt nie zauważył. Podsłuchałam rozmowę Lou i Zayna.
- Musiałeś być taki wredny dla niego - burknął Louis.
- Zasłużył sobie - odpowiedział Malik.
- Ale teraz on nas zostawi - mówił załamany Tommo.
- Przecież wiesz że mamy podpisany kontrakt na kilkaset milionów jak go zerwie to by się do końca życia nie wypłacił - oczywiście powiedział to ze swoim cwanym uśmieszkiem.
- Nie bądź taki pewny - zza moich pleców wychylił się loczek i obcinając Mulata odszedł do pokoju. Byłam w rozsypce. Miałam mętlik w głowie. Poszłam do sypialni , gdzie siedział mój chłopak. Ustałam w progu drzwi , bałam się odezwać , bo jakiekolwiek słowo lub ruch mogłoby wzburzyć u niego złość. Spojrzał się na mnie wstał się przytulił. Poczułam ulgę.
- Na pewno chcesz to zrobić ? - zapytałam. Kiwnął niewinnie. Usiadłam bezradnie na łóżku. - I co planujesz dalej ?
- Wyprowadzić się od Zayna i może sam jakąś karierę podejmę- westchnął. Nie wtrącałam się już. To jego życie on ułoży je jak będzie mu się podobało.
Wybiła północ. Obracałam się z boku na bok. Nie mogłam zasnąć. W dalszym ciągu snułam myśli o odejściu Hazzy. Nagle z pomieszczenia obok usłyszałam krzyk Lou.
- O kurwa ! - po chwili lekko uchylił drzwi od naszego pokoju. - Harry - zaczął go budzić. Loczek coś mamrotał pod nosem.- Znalazłem twój telefon.
- Gdzie był ?
- W łazience na podłodze , nadepnąłem na niego i szybka pękła - szeptał.
- Jak rano wstanę to nie żyjesz - przewrócił się na drugi bok i dalej spał. Zaśmiałam się a Louis machnął ręką i wyszedł.
Wstałam dość wcześnie. Snułam się tak po domku nudząc się. Gdy wstąpiłam do kuchni by się napić wody oczywiście się zawiodłam nie włączyli jeszcze ani tego ani prądu. Zrezygnowana kierowałam się już w stronę kominka. Jednak na stole zauważyłam kartkę a napisane na niej było :

'Chłopaki , przepraszam że tak bez słowa , ale postanowiłem właśnie napisać ten list. Całą noc nad tym myślałem. Jeżeli ktoś ma odejść z zespołu to tylko ja. Nie jestem tu potrzebny, tylko zawadzam. Narobiłem wam dużo przykrości i jeszcze raz cholernie za to przepraszam. Nie chcę abyście przeze mnie cierpieli. W tym mam prośbę do Harrego , Ty nie odchodź przez zrobisz zawód milionom dziewczynom. Ja od zawsze nie pasowałem do tego wszystkiego , ale Ciebie błagam zostań z chłopakami. Może Zayn umie dociąć czasem swoimi tekstami ale to Zayn , jest dobrym przyjacielem przez jedną sprzeczkę nie rezygnuj z tego wszystkiego co spotkało nas do tej pory. Dziękuję za te wszystkie spędzone chwile z wami , było zajebiście. Naprawdę życzę wam jak najlepszych sukcesów w dalszym rozkwicie kariery.
Niall.'

Poryczałam się. Szybko zerwałam wszystkich na nogi. Marudzili bo była to ósma rano , ale kiedy przeczytali list zareagowali tak samo jak ja.
- Harry.. to przez nas - schował twarz w dłonie.
- Nie ma co , nawet telefonu nie odbiera - westchnął Liam.
- To co robimy ? - spytał Lou.
- No jak to co ?! Kto my jesteśmy ?! Zespołem a nasz zespół ilu liczy ?! Pięciu ! Więc nie ma takiej opcji by one direction istniało bez Nialla. - wreszcie coś mądrego powiedział Styles.
Jeszcze tego samego dnia zdecydowaliśmy się wracać do Londynu. Trochę szkoda bo nic nie zwiedziliśmy, ale w takiej sytuacji nie ma wyjścia.
Spakowani już byliśmy do wyjścia , kiedy zawitał do nas właściciel domku by włączyć prąd i wodę.
- My za chwilę wyjeżdżamy , spóźnił się pan trochę - skarcił go Malik. Zapłacił za nocleg i wpakowaliśmy się do samochodu. Po chwili ruszyliśmy.Niestety pech za nami również ,bo w połowie drogi złapaliśmy kapcia. Nie mieliśmy zapasowego koła. Czekaliśmy na pomoc drogową ze dwie godziny. Dalsza podróż wyszła spokojnie. Po wielu godzinnej jeździe dojechaliśmy do posiadłości Mulata. Gdy tylko weszliśmy do środka szybko rzuciliśmy się na kanapę w salonie. Jednak po dłuższej chwili poszłam do swojego pokoju. Z łazienki słyszałam dźwięk spuszczanej wody. Wbiłam do pomieszczenia. Z za prysznica wyłaniała się sylwetka.
- Kto tu jest - krzyknęłam , przestraszona.
- Nie bij , ja tylko chciałem u ciebie się wykąpać ,bo masz takie pachnące olejki ,które nawilżają ciało i..
- Niall !? - podskoczyłam z wrażenia.
- Tak a czemu wy tak wcześnie wróciliście ?
- Jeszcze się głupio pytasz ?! - wrzasnęłam. Zaśmiał się.
- Dobra zaraz tam do was zejdę i pogadamy.
Wróciłam do reszty. Nie mówiłam im kto się znalazł. Postanowiłam ,że zrobię niespodziankę. No i blondynek po czasie do nas przyszedł. Wszyscy taki zdziw a on ma wielką polewę.
- Czy ty właśnie jaja sobie z nas zrobiłeś ? - oburzył się Zayn.
- No mniej więcej - wyszczerzył zęby. Pokiwał Malik złowrogo.
- A nie pomyśleliście ,że on to zrobił ze względu na to by Harry nie odszedł ? - wypowiedział się Payn. Zastała cisza.
Harry podszedł do niego i go przytulił.
- Dzięki stary - powiedział.
W końcu doszli wszyscy do porozumienia.

_________________________________________________
Ten rozdział nie jest zadowalający wiem , ale przecież musiałam coś dodać. Jeszcze ta długość zajebista -,-
Nie wiem zdaje mi się ,że pisze coraz gorzej i powinnam zakończyć już to opowiadanie , jak myślicie ? Tylko szczerze ;)
Tagi: roz89
08.03.2013 o godz. 22:34

Rozdział 88

Rozbawieni wstaliśmy z podłogi. Chłopak w prawdzie mi trochę nie wierzył, więc zaczął się dopytywać wszystkiego. Jak na sprawdzianie odpowiadałam mu na wszystkie pytania.
- W końcu - powiedział cicho pod nosem unosząc głowę do góry.
- Harry jesteś cudotwórcą - zaśmiałam się. Oboje mocno się przytuliliśmy do siebie. Czułam się znów odrodzona.
Oboje zeszliśmy na dół, aby poinformować przyjaciół o mojej odzyskanej pamięci. Jednak w połowie schodów zatrzymałam się.
- Co jest ? - zapytał Hazza.
- Nie mówmy im na razie chcę coś sprawdzić - skinął głową. Po chwili znajdowaliśmy się już w salonie , gdzie siedzieli wszyscy prócz Perrie i Zayna. Usiadłam obok El a Harry koło Lou. Oglądali jakąś komedię , przy której Niall o mało się nie posikał. Wtedy przypomniałam sobie ,że pogodziłam się z Ashley z zażenowaniem westchnęłam. Po czasie film się skończył, postanowiłam wykorzystać sytuację.
- Niall ,łączyło cię kiedyś coś z Ash ? - spytałam blondyna.
- Nie czemu pytasz ?-odpowiedział obojętnie. Louis chrząknął , a El tylko przekręciła oczami. Chłopak posłał im zabójcze spojrzenie, zapewne dlatego aby nie powiedzieli mi ani słowa więcej. To fajne uczucie słuchać kłamstw ,gdy zna się prawdę.
- A tak tylko pytam - wkurzało mnie to ,że tak mnie okłamywali. Spojrzeliśmy się na siebie z Harrym znacząco.- Ładnie kłamiesz- lekko się uśmiechnęłam.
- Czemu myślisz ,że kłamię ? - spytał podnosząc brew.
- Ponieważ przypomniałam sobie wszystko - wszyscy oprócz mnie i Hazzy zamarli.
- No w końcu - krzyknęła El , przytulając mnie. Widać ,że Horanowi zrobiło się głupio. Nagle w tej samej chwili do mieszkania wpadł Malik z dziewczyną.
- Mam dla ciebie prezent Vanessa, to jest dobre na pamięć- podarował mi małą buteleczkę.
- To raczej nie będzie potrzebne - Mulat spojrzał się na mnie pytająco a zarazem z przebłyskiem w oku - No w końcu- odetchnął - Dobra to jeszcze jedno , załatwiłem wyjazd w góry na dwa tygodnie - powiedział podekscytowany. Byliśmy trochę zdziwieni.
- Nie ma żadnej odmowy już wszystko załatwione.-dodała Perrie. No coż nic nam nie pozostało jak się zgodzić.
Wieczorem w swoim pokoju leżeliśmy sobie z Harrym na łóżku.
- Nie miał ochoty jakoś jechać w te góry -westchnął loczek.
- Dlaczego ?
- Nie wiem tak jakoś.
- Przestań, będzie fajnie. Ja jeszcze nie byłam nigdy w górach. Taki wyjazd zrobi nam wszystkim dobrze.
- Czuję ,że to się źle skończy.
- Oj nie bądź takim pesymistą.
- Ta. - mruknął odwrócił się na drugi bok i poszedł spać.

Dwa dni później

O godzinie drugiej nad ranem wyjechaliśmy z miasta. Chcieliśmy w dzień być już na miejscu. Podróż zajęła nam kilka godzin. Choć mimo ,że byliśmy zmęczeni humor nam dopisywał. Wynajęliśmy sobie domek wielorodzinny. Uznaliśmy, że w hotelu będzie dużo zamieszania z chłopakami ze względu na fanki. Kiedy już dojechaliśmy do celu , wszystko wydawało nam się piękne. Jedyny Harry nie miał dobrego nastroju. Całe otoczenie go drażniło. Próbowaliśmy nie zwracać za bardzo na to uwagi. Gdy weszliśmy do środka domu moje oczy zalśniły. Było ślicznie. W sposób jaki był urządzony mnie powalał. Większa część to z drewna. Mieścił się oczywiście tam pokój dla każdego. Mi się bardzo podobało.
- No tylko troszkę zimno - oznajmiła El.
- Zaraz włączę ogrzewanie - poinformował Zayn i poszedł gdzieś to zrobić.
- Ja to jestem głodny - marudził Niall. Poszłyśmy ,więc z dziewczynami do kuchni zrobić coś do jedzenia. Nie chciało nam się zapalić światło.
- Kurwa , prądu nie ma - krzyknął Zayn - Nie będzie ani ogrzewania ani światła.
- No brawo , ale przecież wszystko załatwione - mówił ironicznie Hazza.
- Nie moja wina , prąd powinien być - wrzasnął wkurzony Mulat , po czym wykonał telefon do właściciela posiadłości- Super nie ma zasięgu- klął.
- Ale mamy jeszcze kominek - starała się uspokoić sytuację Perrie.
- Ten kominek ci chuja da. Mówiłem ,że tak będzie ? - skierował się do mnie mój chłopak. Lecz ja tylko oczami przekręciłam.
- Weź wyjdź ,bo aż się ciebie słuchać nie da - skarcił go Zayn.- O dziwo zrobił to. Poszedł do innego pokoju. spiorunowałam Malika wzrokiem. - Nie myślałem ,że wyjdzie - powiedział bezradnie. Postanowiłam iść do niego. Siedział na bujanym fotelu i wpatrywał się w okno.
- Czemu ty taki zły ? - spytałam.
- Normalny - burknął. - Przepraszam ,ale chcę być sam.
- Jasne. - Wróciłam z powrotem do przyjaciół. Zayn dodzwonił się do właściciela. Ten zapewnił ,że nazajutrz będzie prąd.
Mimo tego ,że w domu było zimno i brak elektryki , poradziliśmy sobie. Zapaliliśmy świece i napaliliśmy w kominku. Usiedliśmy obok niego i miło spędzaliśmy czas. Styles gdzieś wyszedł. Już nie miałam siły do tego chłopaka. Nie wiedziałam o co mu chodzi. Trudny był do rozgryzienia. Louis chciał iść z nim pogadać, ale uznaliśmy, że nie warto na razie nie warto.
Po półgodzinach wrócił przemarznięty do domu. Oczywiście bez słowa skierował się do pokoju. Po kilu sekundach z niego wyszedł.
- Kto zajebał mi telefon ?! - wrzasnął. Spojrzeliśmy się po sobie. - No pytam się kurwa ?!
- A na chuj komu twój telefon ? - zareagował Niall.
- Może ci wypadł jak szedłeś. - zainterweniowałam.
- Nie zostawiłem go w domu. Musiał go ktoś wziąć !
- Dobra nie spinaj tak - powiedział z zażenowaniem Horan.
- A może ty go masz?! - naskoczył na niego Styles.
- Z jakiej racji ja ? - oburzył się blondyn.
- Ty lubisz kraść , na przykład kumplom dziewczyny - zrobił cwany uśmieszek. Aż mi się głupio zrobiło. Niepewnie spojrzałam się na Louisa. Niall nie widział co odpowiedzieć.
- Chociaż on nie zdradza dziewczyn - parsknął Malik.
- Koniec tego - krzyknęłam. Miałam dość tego słuchania.
- Odchodzę - powiedział Harry przez zęby , patrząc się prosto w oczy Mulata.
- A my byliśmy w jakimś związku ? - zaśmiał się Zayn.
- Odchodzę z One direction - dopowiedział. Wszystkim zwiędły miny. To było jak trafienie mieczem w serce.

___________________________________________
No w końcu , już sama nie mogłam się doczekać kiedy dodam ten rozdział :D Sorry za liczne błędy :) Miał być dłuższy no ale cóż :(
Tagi: roz 88
24.02.2013 o godz. 19:24

Rozdział 87

Już nic mnie nie obchodziło ,szedłem na żywioł.
- Drinka po proszę - zwróciłem się do barmanki.
- O, stary skusiłeś się jednak- poklepał mnie po ramieniu Louis. Odwróciłem głowę w drugą stronę , gładząc delikatnie ręką swój kark.- Co jest ? - zareagował przyjaciel. Opowiedziałem mu jak potraktowała mnie Vanessa.- Dziwisz się jej ? Straciła pamięć , na to potrzeba czasu aby ją odzyskać, musisz ją zrozumieć i najważniejsze jest to by się nie poddawać. W razie czego , jesteśmy z tobą tak ? Masz u nas wszelkie wsparcie , nie zapomnij - zaśmiał się.
- Śmieszne kurwa - odpowiedziałem sarkastycznie, ale wziąłem sobie jego słowa do serca. Gdy podali mi drinka oddałem go Lou. Postanowiłem ,że za wszelką cenę ją na nowo zdobędę.
Oczami Eleanor.

Posłuchałam rozmowę loczka i Louisa. Wkurzyłam się na Van. Nie powinna go tak chamsko potraktować. Od razu do niej podeszłam.
- Możemy pogadać ? - spytałam. Miałam w dupie to jak mnie postrzega. Musiałam dotrzeć do niej.
- Jasne. - wyszłyśmy na zewnątrz.
- Wiesz ,że sprawiłaś Harremu zawód ?
- Tak wiem
- I mówisz to od tak ?
- Dobra jest mi głupio , pasuje ?
- Nie mogę w to uwierzyć po prostu nie mogę - w środku to aż mi się gotowało , zawróciłam się do środka.
Oczami Vanessy.

Zachowałam się głupio, tak wiem mam tego świadomość , przyznałam się do tego. Nie wiem o co chodziło El.
Po północy wróciliśmy do domu. Byłam tak zmęczona, że mało co nie padłam na wejściu. Doszłam do pokoju. Już chciałam się rozebrać, ale wszedł Hazza.
- Sorry, przyszedłem po laptop już sobie idę . - oznajmił .
- Czekaj .. - spojrzał się na mnie - Przepraszam za to co powiedziałam w klubie.
- Nic się nie stało - odpowiedział ciężkim głosem.
- Usiądź - poklepałam miejsce na łóżku obok mnie. Chłopak niepewnie wykonał polecenie. - Jak sobie wszystko przypomnę to będzie jak dawniej - chwyciłam go za rękę - ale musisz mi w tym pomóc. - uśmiechnęłam się.
- No dobra ale jak ?
- No muszę się parę rzeczy dowiedzieć. Jak się poznaliśmy to wiem a czy my już ten no , wiesz..- zaśmiał się.
- Tak ,już nie raz. - zrobiłam się czerwona.
- Dobra to jutro porozmawiamy - zmieszany pokiwał głową . Potem wyszedł. Oczywiście nie spaliśmy razem. On się na czas nieokreślony w salonie zagospodarował.
Całą noc próbowałam sobie cokolwiek przypomnieć ale to na marne.
Następnego dnia.
Kiedy wstałam , zeszłam na dół do kuchni. Tam stała El z Niallem , robili śniadanie.
- Cześć - powiedziałam przelotnie. Usiadłam na krześle i wpatrywałam się w Nialla. - Przypomniało mi się coś ! - wrzasnęłam tak ,że aż Eleanor podskoczyła .
-Co ?! - poderwał się Horan.
- Miałam przyjaciółkę Ashley ! - o niej wcześniej też mi nikt nie wspomniał.
- No tak , chciałabyś się z nią spotkać ? - zapytaj Nialler.
- Nie - skarciła go wzrokiem Calder.
- Czemu ? A ona jest tu w Londynie ? Znasz ją ? - przyjaciel przytaknął. Pobiegłam szybko do pokoju się ubrać. Bardzo chciałam się zobaczyć z Ash.
Gdy się ubrałam z powrotem zeszłam na dół.
- To jak zawieziesz mnie do niej ? - zwróciłam się do blondasa.
- Jasne - wziął kluczyki i chwilę później znajdowaliśmy się w aucie.
Jechaliśmy przez miasto. Zauważyłam stoisko z kwiatami.
- Stój ! - momentalnie się zatrzymał. Wyskoczyłam i kupiłam bukiet. - Ah czerwone róże , ona takie uwielbia .
- Mogłaś kupić niezapominajki- zadrwił .
- Ależ ty jesteś zabawny - pokręciłam oczami. Dlaczego Ash nie było u mnie w szpitalu ?
- Pokłóciłyście się .
-O co ?
- O jakieś bzdety.
Dojechaliśmy do jej mieszkania. Gdy otworzyła drzwi ,była bardzo zdziwiona.
- Co ona tu robi ? - zwróciła się do chłopaka.
- Straciła pamięć.
- No przypomniałam sobie ciebie - to jasne ,że tego złego co nam wyrządziła nie pamiętałam. W mojej głowie zostały tylko te dobre rzeczy.
Przegadałyśmy całe po południe ,lecz prawdy żadne z nich mi nie powiedziało.
Czas było się zbierać do domu. Po drodze zajechaliśmy do Nadno's bo Niall zgłodniał. Zamówiliśmy sobie hamburgery i skierowaliśmy się do willi.
Wczesna pora była,a ja nie miałam co robić,więc zaczęłam słuchać muzyki. Kilka piosenek dalej leciało 1d. Zaczęłam tańczyć i śpiewać. Lecz dziwiło mnie to, że znałam słowa. Nagle potknęłam się o kant ławy ,już miałam upaść ale wpadłam w czyjeś ramiona, tak ramiona Hazzy. Niespodziewanie mnie pocałował. Nie wiem jak , kiedy nie ogarniałam. Zamieszało mi się. To był taki impuls.
- Przepraszam musiałem - uśmiechnął się i poszedł na górę a mnie nagle olśniło. Pędem do niego leciałam.
- Harry !! - wskoczyłam mu na ręce wskutek się wywróciliśmy oboje. - Przypomniałam sobie wszystko - Jeden pocałunek a zdziałał cuda.

____________________________________________________
Ah ♥ Pewnie się zdziwicie ,że dodałam tak szybko rozdział nie ? :D Wiem nudny.Ale i tak nie mam nic do roboty. No to jak już czytacie te moje wypociny to skomentujcie szczerze :)
P.S sorry za liczne błędy :*
Tagi: roz 87
06.02.2013 o godz. 01:07

Rozdział 86

Oczami Vanessy.

Wokół mnie stali przyjaciele. Nie mogłam sobie przypomnieć kim oni są. Po prostu w mojej głowie była pustka. Jedyne co to zapamiętałam obraz rodziców i Pitera.
Kiedy Harry wyszedł zastała niezręczna cisza. Te wlepione wzroki na moją postać doprowadzały mnie do zakłopotania.
- Dobra , nie wiem co tu się dzieję ale liczę ,że ,ktoś z was mi to wyjaśni - powiedziałam.
- Na prawdę nie wiesz kim jesteśmy , czy po prostu sobie jaja robisz ? - spytał Niall. Pokiwałam przecząco głową. Zaczęli opowiadać mi wszystko od początku. Zajęło to dobre trzy godziny. Mieli przy tym dużo śmiechu a ja po prostu nie mogłam uwierzyć ,że tyle przeżyłam.
- A gdzie moi rodzice ? - spytałam , bo o nich wcale nie wspomnieli. Nagle zrzedły im miny. W sali zrobiło się głucho. - Nie mam ich ? - przestraszyłam się.
- Twoja mama jest w psychiatryku a ojciec w Kanadzie. - powiedziała El. To wszystko było dla mnie wielkim zdziwieniem. Byłam zagubiona. W pewnej chwili przyszedł lekarz.
- Jak się czujesz - zwrócił się do mnie.
- W porządku - odpowiedziałam.
- Nic nie pamięta - wtrącił Louis. Doktor wlepił swój zawiedziony wzrok w moją twarz. Po chwili wyszedł.
- Ta jego reakcja trochę dziwna - zaśmiałam się . - To co mi opowiedzieliście to zapewne nie wszystko. Pisze może jakiś pamiętnik ?
- Nie, powiedziałabyś mi o tym - oznajmiła El. Westchnęłam.
Za jakiś czas weszli Harry z Liamem.
- Wychodzimy - wskazał na drzwi Zayn. Wszyscy wyszli. Zostałam tylko ja i loczek. W jego oczach widziałam żal.
- Rozmawiałem z lekarzem , powiedział ,że to tylko chwilowe. Za parę dni powinno wrócić do normy - mówił to zdenerwowanym głosem. - Jutro możesz wracać do domu. - przytaknęłam. Mimo to iż wiedziałam ,że jest moim chłopakiem to nie mogłam rozmawiać z nim normalnie. Było mi głupio. Chwycił mnie za rękę i mocno ją ścisnął. Lekko się do mnie uśmiechnął.
- Nie pamiętasz mnie ,ale i tak cię kocham - nie mogłam odpowiedzieć mu to samo, bo w tamtej chwili nie czułam tego samego co on. To wszystko zdało mi się tak pojebane.

Następnego dnia.
Mogłam już wychodzić ze szpitala. Przed budynkiem czekał na mnie Harry.
- Cześć - przywitałam się.
- Cześć - wsiedliśmy do auta i po chwili ruszyliśmy.
Kiedy dojechaliśmy do domu Zayna . Weszliśmy do środka. Tam czekali już wszyscy. Rzucili się na mnie jak było. Nie żywiłam takiego entuzjazmu co oni. Czułam się jakbym przeżywała to na nowo.
To co znajdowało się w tym domu było dla mnie obce i takie wyjątkowe. Poszłam na górę się odświeżyć. Gdy znajdowałam się w łazience zrobiłam sobie gorącą kąpiel. Weszłam do wanny i leżałam w niej ponad godzinę.
Po kąpieli owinęłam się ręcznikiem i powędrowałam do mojej sypialni po ciuchy. Na łóżko siedział Harry. Wpatrzony w ekran laptopa. Gdy zobaczył moją postać w ręczniku , uwodzicielsko się uśmiechnął , ale i tak mnie to nic nie ruszyło. Wróciłam do łazienki i zaczęłam robić dalsze czynności.
Niall wymyślił ,aby iść na imprezę . Zgodziłam się , bo jedyna impreza jaką pamiętałam był to bal przebierańców w podstawówce.
Całą gromadą wybraliśmy się do pobliskiego klubu. Było gwarno , głośno. Muzyka poniosła mnie do tańca. Potem wypiłam parę kolejek.
Oczami Harrego.

Przez Nialla musiałem iść z nimi do tego klubu. Nie miałem humoru aby łazić po imprezach , ale poszedłem ze względu na Vanessę. Ona była zagubiona. Nie chciałem aby zrobiła coś głupiego. Obserwowałem ją jak porusza swym ciałem na parkiecie. To było chore ,że nie mogłem być blisko z własną dziewczyną. W sumie nie rozmawiałem z nią o tym wszystkim. W szpitalu zamieniliśmy parę zdań , ale to i tak zbyt mało. Była dla mnie obojętna. Bolało mnie to. Czułem się jak idiota.
Chłopaki stawiali mi drinki lecz ja nie chciałem pić. W końcu musiał być ktoś przyzwoity , aby usiąść za kierownice i tym razem to nie był Liam.
Kiedy tak Van tańczyła w tłumie , blisko niej dołączył się jakiś typ. Zaczął ją obejmować w pasie. Szybko zareagowałem,podszedłem i chwyciłem dziewczynę za rękę prowadząc ją do wyjścia.
- Co ty kurwa robisz ?! - wrzasnęła.
- A co mam patrzeć jak się z tym kolesiem migdalisz!?
- Chuj cię to obchodzi co robię z kim i gdzie !
- Jednak tak , chyba jesteś moją dziewczyną.
- Jak nie zauważyłeś próbowałam ci udowodnić ,że nie jesteśmy parą , wszystko zapomniałam nie czuję nic do ciebie i nie wiem jak ale musisz się z tym pogodzić , przykro mi. - te słowa trafiły w mój czuły punkt.

________________________________________________
No nie powiem ,że ten rozdział należy do najlepszych,ale dodałam :D . Jak do jutra będzie dużo komów to dodam następny :)
Tagi: roz86
05.02.2013 o godz. 00:09

Rozdział 85

Podeszła mi gula pod gardło. Czułam strach. Bałam się, że jak podejdę bliżej to skoczy. W głowie miałam tysiące myśli na sekundę. Nie wiedziałam co robić. Bałam się odezwać. Każdy mój ruch mógł prowadzić do najgorszego ze strony Malika. Mimowolnie , nie kontrolowałam tego , zaczęły mi lecieć łzy.
- Zayn..- wyszeptałam ledwie dosłyszalnie. Chłopak stał na parapecie patrzył się w dół. Miał kamienną twarz. Bezsilnie parzyłam się na jego mokrą twarz. Robiłam powolne kroki. - Proszę zejdź.. - w końcu zrobił to o co go prosiłam.
- To nie ma sensu. - zamknął okno i położył się na łóżko wlepiając oczy w sufit ,tak gdyby nic się nie stało. Uspokoiłam się. Usiadłam delikatnie obok niego.
- Posłuchaj , zdajesz sobie z tego sprawę ,że mało co nie dostałam zawału przez ciebie - mówiłam całkiem poważnie. Lecz on tym się nie przejął. Nadal wpatrywał się w ten cholerny sufit.- Nie jesteś z Perrie , ale to nie koniec świata. Nie powinieneś się tak zachowywać Zayn. Wiem ,że ci ciężko , ale musisz sobie z tym poradzić.
- Próbuję , ale to boli. Cierpię za coś czego nie zrobiłem i czy ten świat ma być sprawiedliwy ? Po co mam na nim żyć ! - zamilkłam. Po części miał rację.
- Ale śmierć to nie rozwiązanie problemów.
- Inaczej sobie nie radzę.
- Masz od tego przyjaciół.- podniósł się do pozycji siedzącej. Objął mnie.
- Dziękuję ,że przyszłaś w porę,bo uświadomiłem sobie jaką krzywdę bym wszystkim wyrobił. Jeszcze jedno.. mogłabyś nie mówić o tej akcji nikomu ?
- Jasne - przytuliłam go .
Zeszliśmy na dół. Liam przyrządził pyszną kolację. Ten to ma talent. Oczywiście przy tym nie obyło się od śmiechu. Nawet Zayn był pogodny i to mnie cieszyło. Wieczór spędziliśmy miło. Niall z Louisem zaczęli się kłócić, o byle co. Tomlinson się wkurzył i wyszedł z salonu.
- Ha ha mięczak nie umie przyjąć prawdy - śmiał się Horan. Wtedy wrócił marchewkowiec i od tyłu zaatakował Nialla jajkiem w głowę. Blondyn złapał się za czuprynę i biegnąc do łazienki wyjebał się przez rozsypane jego m&m's przez Lou. Na czole nabił sobie wielkiego guza.
- Ale będzie wojna - krzyknął Hazza.
- Dzieci - skomentował z zażenowaniem Liam.
Kiedy naszła późna pora , rozeszliśmy się do pokoi spać. Oczywiście Niall i Tommo nie rozstali się w zgodzie.
Gdy wybiła godzina trzecia w nocy zerwał mnie dźwięk dzwonka do drzwi. Zeszłam na dół by zobaczyć kim może być osoba ,która zdecydowała się odwiedzić mnie o tej porze. Niestety na dole byłam sama ,bo chłopcy spali jak zabici. Niepewnie otworzyłam drzwi. Przed moimi oczyma ukazała się Perrie, byłam bardzo zaskoczona.
- Cześć , przemyślałam sobie kilka spraw i wierzę ,że Zayn mnie nie zdradził , jest on ? - spytała tak niewinnie, a mnie po prostu zatkało , ale po kilku sekundach się ocknęłam. Poszłam go zawołać.
- Zayn , wstawaj -szturchałam go. Chłopak tylko mruczał pod nosem , ale nie postanowił się podnieść. - Perrie do ciebie przyszła ! - krzyknęłam jak w wojsku. Otworzył szybko oczy i w ekspresowym tempie się ubrał i zszedł po schodach. Kiedy ją zobaczył jego oczy lśniły zaskoczeniem. Ona bez zastanowienia rzuciła mu się na szyję. Z boku obserwowałam ich. Wyglądali tak słodko. Wyjaśnili sobie i się pogodzili. Z góry zszedł zaspany Harry.
- Co się dzieję - wymamrotał.
- No spójrz na nich - z wrażenia się przytuliłam do Hazzy.-A zaledwie kilka godzin temu chciał się zabić - i w tym momencie ugryzłam się w język miałam tego nikomu nie mówić.
- Ze co ? - ożywił się .
- Mówił tak ale zapewne żartował. - jakoś się uratowałam i mi uwierzył. Jeszcze kilka minut rozmawialiśmy z Perrie i Zaynem i poszliśmy spać.
Następnego dnia.
Wybraliśmy się na łyżwy. Kompletnie nie umiałam jeździć. Zaliczyłyśmy dużo gleb z Eleanor. Zbłaźniłyśmy się przy chłopaków , bo oni jeździli perfekcyjnie.
Po łyżwach wróciliśmy do domu. Nasze brzuchy burczały. Nie chciało nic nam się robić do jedzenia a w zlewie pełno naczyń do zmywania.
- Dobra ja zamówię jedzenia - oznajmił Niall.
Jego rozmowa telefoniczna.
- Słucham - odezwała się kobieta z mc'donalds.
- Chciałbym zamówić Habababa.- spojrzeliśmy się wszyscy po sobie ze znakiem zapytania.
- Przeprasza co ? - spytała kobieta ze zdziwieniem.
- Habababa proszę- mówił to z takim akcentem ,że myśleliśmy,że zlejemy się ze śmiechu.
- Proszę pana dobre żarty ale u nas nie sprzedajemy kebabów do widzenia- no myślałam ,że jajko zniosę. Inni też już leżeli na podłodze.
- To chyba nie będzie jedzenia - powiedział stoickim spokojem Niall. Doprowadził nas bardziej do śmiechu.
- Skąd ty tą habababe wziąłeś - spytał Lou. Blondas tylko poruszył brwiami.
- Jesteś mistrzem trollingu - pochwaliłam go.
Zadzwoniliśmy po pizzę. Po zjedzonym jedzeniu wypadło na mnie abym pozmywała naczynia. W zlewie ich było dużo. Zastanawiałam się czemu Zayn nie może zatrudnić sprzątaczki. Nad głową wisiała półka na ,której suszyły się naczynia. Odkładając zmyty talerz na półkę niechcący zawadziłam ręką o rączkę patelni. Przez to spadła mi na głowę zrobiło mi się ciemno przed oczami,że zemdlałam.
Oczami Harrego.
Usłyszeliśmy z kuchni huk. Zerwałem się z fotela i szybko tam pobiegłem. Dziewczyna leżała na podłodze nieprzytomna.
- Vanessa - szturchnęłam ją. Po chwili zbiegli się wszyscy-dzwońcie po karetkę.- krzyknąłem jak na rozkaz. Liam wyjął telefon i wykręcił numer. Po kilku minutach , przyjechali i wzięli ją do szpitala. Nie pozwolili mi razem z nimi jechać. Wsiadłem do samochodu i ruszyłem.
Z przyjaciółmi czekaliśmy przed salą. Wyszedł lekarz.
- Możecie wejść , niedługo powinna się przebudzić. - poinformował nas. Momentalnie wszedłem. Usiadłem obok niej. Chwyciłem ją za rękę. Otworzyła oczy. Oderwała dłoń od mojej.
- Kim ty jesteś ? - spytała niepewnie. Zszokowało mnie to i to konkretnie. Nie mogłem wydusić słowa.
- Nie pamiętasz nas ? - zapytał Lou.
- Nie . - dusiło się, we mnie. Nie mogłem się powstrzymać , wyszedłem , trzaskając drzwiami. Za mną wyszedł Liam.
- Harry.. będzie dobrze. - wtuliłem się w niego , wybuchając płaczem.

________________________________________________
Trochę śmiechu i smutku , taki zwariowany :D Sorry za opóźnienie :* i Dzięki za tak dużą ilość komentarzy , cieszę się ,że mam dla kogo pisać , kocham was za to ♥
Tagi: roz 85
27.01.2013 o godz. 15:44

Nie dziwcie się ,że nie dodaje nowego rozdziału. Tak samo jak wy mam szkołę ,znajomych i inne sprawy. Nie mam czasu często pisać. Jeszcze dwa dni i mam ferie. Myślę, że będę mieć więcej czasu i rozdziały będą się częściej pojawiać.
A rozdział dodam w piątek albo w sobotę. Musicie wytrzymać :)
Tagi: Pati
23.01.2013 o godz. 16:39

Rozdział 84

W salonie na kanapie siedział zdołowany Zayn. Odetchnęłam z wielką ulgą.
- Przestraszyłeś mnie, co ty tak tu siedzisz sam po ciemku ? Widziałeś co w kuchni było ? - mówiłam szybko ,lecz chłopak nie odpowiedział. Siedział i patrzył się w jeden punkt podłogi.- Co się stało ?
- Perrie mnie nienawidzi. Uwierzyła w te wszystkie ploty..- odpowiedział smętnie. Milczałam. - Kurwa czy ja muszę być takim kretynem. - wykrzyczał i przewrócił ławę.
- Uspokój się to nie koniec świata , wyjaśni się to i będzie dobrze. Lepiej popatrz co się dzieje w twoim domu. Ktoś się włamuję i demoluje a ty tu sobie siedzisz.
- Nie obchodzi mnie co tu się dzieję . Wszyscy mnie uważają za skurwiela i jeszcze ona..
- Posłuchaj - usiadłam obok niego. - Obiecuję ,że pogadam z Perrie ok ?
- To nic nie da.
- Da zobaczysz a teraz idź do siebie spać. - jeszcze parę minut Malik siedział na dole. Ja poszłam na górę.
Nie mogłam usnąć całą noc. Bałam się ,że sprawca może wrócić.
Rano.
Wstałam i od razu powędrowałam do łazienki się umyć. Prysznic mi dobrze zrobił. Po śniadaniu razem z chłopakami pojechaliśmy do studia. Zayn był bardzo zdołowany. Na internecie wypisywali bzdury na niego. Stracił dużo obserwujących na twitterze. Wszyscy go hejtowali.
W czasie kiedy chłopcy śpiewali postanowiłam jechać do domu Perrie. Jej ochroniarz mnie wprowadził do środka. Jej rodzina powitała mnie gościnnie. Skierowałyśmy się w stronę jej pokoju.
- Jeżeli chodzi o Zayna to nie mamy o czym rozmawiać - zaczęła na wstępie dziewczyna.
- Dlaczego wierzysz w te plotki. Znam go więcej niż ty i dam sobie rękę uciąć,że by tego nie zrobił.
- Dowody mam na filmiku.
- Był pijany .
- To go nie usprawiedliwia .
- Przecież do niczego nie doszło. Był pijany jaja sobie robił.
- Gdyby nie Paul to by się z nią przespał.
- Bzdura. Skoro go kochasz powinnaś mu uwierzyć.
- Masz coś jeszcze ,bo się spieszę .. - bez wahania wyszłam z jej willi. Byłam wściekła. Nie miałam pojęcia ,że taka jest. Myliłam się co do niej.
Wróciłam z powrotem do studia a tam dwóch policjantów rozmawiało z Zaynem. Podeszłam bliżej.
- O co chodzi ? - zapytałam.
- Do mieszkania pana Malika włamała się kobieta jest już na komendzie. Badania dna wykazały ,że to ona zostawiła nóż i kartkę wcześniej. - z policjantami pojechaliśmy na komisariat. Przed wejściem do pomieszczenia , gdzie przesiadywała przestępczyni , zaczęły trząść mi się ręce. Stanęłam na jakiś czas aby się uspokoić.
- Wszystko w porządku ? - spytał Mulat. Pokiwałam głową.
Kiedy weszłam , na wejściu zemdlałam.
Po kilku minutach ocknęłam się na kanapie. Siedział przy mnie Zayn i jakaś policjantka.
- Dobrze się czujesz ?
- To był sen ? Czy ja na prawdę to widziałam ?
- Niestety.
- Boże, nie wierze - schowałam twarz w dłonie.
- Chcę pani z nią porozmawiać ? - skierował się do mnie policjant.
- Tak - ponownie tam weszłam. Usiadłam na przeciwko niej. - Mamo , dlaczego ?
- Chciałam ,żebyś zraziła się tym ,abyś wróciła do twojego domu do Kanady.
- Jesteś jakaś chora
- Miałam dość już ojca i twojej siostry.
- To nie jest kurwa moje siostra !- krzyknęłam
- Przyrodnia. Piter też się od nas odwrócił. Pusto tak bez was. - chwyciła mnie za dłoń. Momentalnie oderwałam ją. Gwałtownie wstałam i wyszłam na korytarz.
- Z badań wyszło że pani matka ma zaburzenia psychicznie. Skierujemy ją na leczenie. Czy będziecie zeznawać ? - spytał komendant. Spojrzałam się szklanymi oczyma na Malika.
- Nie już i tak wystarczy problemów. - stwierdził. - Chciałbym żeby ta sprawa trafiła do mediów.
- Oczywiście - kiwnął głową.
Drogę powrotną przepłakałam. Zayn się nie odzywał. Chodź i on był załamany.
- To moja wina oddaliłam się od niej , zaniedbałam rodzinę.- powiedziałam.
- Nie osądzaj siebie , tak wyszło.
W domu wszyscy dopytywali się kim była kobieta. Nie miałam siły by im wyjaśnić. Zrobił to za mnie Zayn. Po tym od razu poszłam się zdrzemnąć. Śniły mi się różne straszne sny. Przez jeden się obudziłam.
Powiedziałam Mulatowi ,że rozmawiałam z Perrie i to nic nie dało.
- Miałem rację. - stwierdził. Załamał się jeszcze bardziej.- Możesz mnie zostawić samego ? - odpuściłam jego pokój i poszłam do swojego. Weszłam na laptopa. Za bardzo nie mogłam funkcjonować. Myślałam cały czs o dzisiejszym dniu. Na necie pisali ciągle o sytuacji Perrie i Zayna. To mnie jeszcze bardziej dołowało.
- Wstawaj , wychodzimy - zakomunikował loczek.
- Nie mam humoru , przepraszam - popatrzył się na mnie spod byka.
- Mam cię sam podnieść ?
- Ale na prawdę, Harry - powiedziałam smętnie.
- No dobra - podszedł wziął mnie na ręce i zbiegł na dół.
- A gdzie ty chcesz iść ?
- Zobaczysz - wyszczerzył rząd swoich białych zębów. Ubrałam się i wyszliśmy. Szliśmy Londyńskimi ulicami i rozmawialiśmy. Kiedy mu się wygadałam , zrobiło mi się lżej na duszy.
Szliśmy tak dobrą godzinę.
- Długo jeszcze ? - spytałam.
- Nie , zaraz wracamy
- Że co ?!
- Wyszliśmy tylko na spacer. Dobrze ci zrobił , ale widzę ,że się rozczarowałaś - podeszłam do niego i go pocałowałam. - Za co to ? -zdziwił się.
- Za to ,że jesteś - odpowiedziałam promiennie. Chwyciliśmy się za ręce i wracaliśmy swoimi śladami wydeptanymi w śniegu do domu.
Gdy już byliśmy na miejscu postanowiłam zajrzeć do Zayna. Chwyciłam za klamkę i lekko otworzyłam drzwi jego pokoju. Zamarłam. Stał na parapecie z otwartym oknem.
- Co ty robisz ?! - krzyknęłam przestraszona.
- Nawet nie podchodź - powiedział. Łzy z oczu leciały mu jak ze strumienia.

___________________________________________
Powitać :) Sorry ,że dodaję ten rozdział z opóźnieniem , ale wczoraj nie miałam czasu. Spodobał wam się ? Ja myślę ,że jest w miarę ;)
Jeszcze jedno pytanie od kiedy zaczęliście czytać mojego bloga :D :P ?
http://cookiemonster96.bloblo.pl/ autorka tego bloga prosiła abym udostępniła :)
Tagi: roz 84
19.01.2013 o godz. 21:55

To kiedy dodać rozdział :D ?
Tagi: hyhy
16.01.2013 o godz. 13:44

Rozdział 83

Zbiegłyśmy na sam dół. Akurat zapaliło się światło. Po osobie,która za nami szła nie było śladu.
- Kto to był ? - spytała zszokowana El.
- Nie wiem - złapałam się za głowę , po chwili wzięłam telefon do ręki i próbowałam dodzwonić się do Hazzy, niestety bez skutku. Reszta chłopaków miała wyłączone telefony. Ciągle patrzyłyśmy się w górę , czy czasem ktoś nie schodzi. Cholernie się bałyśmy. Postanowiłam jeszcze raz wejść i sprawdzić. Wzięłam w razie czego młotek kuchenny.
- Nie idź tam - mówiła spanikowana przyjaciółka. Nie posłuchałam jej. Powoli wchodziłam po schodach. Serce waliło mi jak szalone. Ręce mi się trzęsły. Weszłam do pokoju. Na środku leżał nóż i kartka. Balkon w dalszym ciągu był otwarty. Rozejrzałam się po pomieszczeniu nikogo nie było.
- Elenaor ! - zawołałam. Szybko do mnie przybiegła. Dałam jej kartkę na której pisało : ' I tak cię kurwo dorwę :)'. Z wrażenia kawałek papieru wypadł jej z dłoni.
- Kto to może być ?
- Myślę ,że Ashley.
Zadzwoniłyśmy na policję. Przyjechali i obeznali się w sprawie. Zasugerowałyśmy winowajcę.
- Dobrze , będziemy coś wiedzieli dam znać - poinformował jeden z policjantów. Nie miałyśmy się czego już bać. Sprawdzili cały dom. Było czysto. Po ich odjeździe pozamykałam każde drzwi i okna. Tej nocy , dla bezpieczeństwa spałyśmy razem.
Nad ranem obudził mnie jakiś hałas , tuczących się talerzy. Zerwałam się z łóżka. El też. Dalej słyszałyśmy jakieś szumy. Wzięłam co było pod ręku czyli wałek , którego zapomniałam odnieść do kuchni. Tym razem nie opierdalałam się. Szybkim korkiem zeszłam , a w kuchni stali chłopcy.
- Co ty robisz - zapytał Zayn spoglądając raz na mnie raz na wałek.
- O matko to wy - odetchnęłam z ulgą.
- A kogo się spodziewałaś ? Przecież wysłałem ci sms'a ,że dziś wracamy.- akurat nie sprawdzałam telefonu. Za chwilę zeszła El. Opowiedziałyśmy im historię z poprzedniego dnia. Niall był oburzony,że obwiniamy o to Ashley.
- Skąd możesz wiedzieć, że to ona !? - uniósł ton głosu.
- Nie wiem to tylko moje domyślenia , po tej akcji w nadnos to wszystko możliwe - wyjaśniłam.
Horan od razu udał się do niej.
Zadzwonili do mnie z komisariatu. Z alibi Ashley wynikło,że to nie ona się włamała do domu. Zastanawiałam się kto to mógł być ,ale nikt mi do głowy nie przyszedł.
Tego dnia 1d mieli próby do teledysku. Z Eleanor poszłyśmy do szkoły. W prawdzie i tak się spóźniłyśmy.
Po skończonych lekcjach , wracałam sama. Przyjaciółka poszła do babci. W domu nie zastałam nikogo. Nudziło mi się,więc wzięłam się za sprzątanie. Drzwi do piwnicy były otwarte. Wydobywał się z nich dym. Zeszłam sprawdzić. Na podłodze leżał papieros , który się jeszcze palił. Otwarte były też drzwi wyjściowe na dwór , które znajdowały się w piwnicy. Zamknęłam je, i przydeptałam fajka. Zapewne to Mulat zostawił.
Kilka minut później wrócili chłopcy.
- Zayn , a ty chcesz spalić se hacjendę ? - spytałam retorycznie.
- Dlaczego ?
- W piwnicy nie zgasiłeś papierosa ,gdyby nie ja to nie wiem co by było, drzwi też nie zamknąłeś.
- Ale ja nie schodziłem dziś do piwnicy-spojrzeliśmy się po sobie robiąc wielkie oczy. Spytaliśmy resztę czy coś na ten temat wiedzą ale zaprzeczyli.- Nigdy tych drzwi nie zamykałem na klucz.
- I ktoś musiał o tym wiedzieć - wlepiłam wzrok na Nialla.
- Nie to na pewno nie Ashley przecież policja wam to udowodniła , rozmawiałem z nią.
- Dobra idę założyć alarm do domu. -powiedział Malik. Z tego wszystkiego przytuliłam się do Hazzy.
Wieczorem poszłam po El.
- Vanessa - krzyknęła radośnie jej babcia , kiedy pojawiłam się w ich progu.
- Dzień dobry - powiedziałam z uśmiechem. Eleanor zbiegła po schodach.
- Van, chodź muszę ci coś pokazać. - poszłyśmy do jej pokoju. Odpaliła laptopa i weszła w jakąś stronę , gdzie pisał artykuł : ,, Zayn Malik zdradził Perrie Edwards , mamy filmik ! '' Na filmiku było widać ,że ona zaprasza ją do swojego apartamentu w hotelu. To musiało być zapewne , wtedy kiedy byli w Los Angles. Zaszokowało mnie to wszystko.
Pojechałyśmy do domu Malika. Od razu na wejściu do nas podszedł.
- Alarm już założony ,teraz trzeba nauczyć was korzystać- patrzyłyśmy się na niego z pewnym żalem. Nie wiem jak El ,ale ja nie słuchałam tego co nam tłumaczył.
- Rozumiesz już ? - zapytał. Ominęłam go. Weszłam w telu na neta i pokazałam mu to wszystko. Nic nie mówiąc.
- Już wiem czemu Perrie ode mnie nie odbierała .Myślałem, że po prostu jest zajęta.
- To prawda ? -spytałam
- Nie ! To nie tak. Jaja sobie z dziewczyny robiłem. - bez zastanowienia pojechał szybko do Edwards.
W nocy długo nie mogłam zasnąć. Nie wiem czemu. Zeszłam na dół do kuchni. Na podłodze była prawdziwa krew i kartka. ''Niedługo ty tak skończysz''. No kurwa jak w horrorze. Nie budziłam chłopaków. Wytarłam krew z podłogi i wyrzuciłam kartkę do śmieci. Jednak gdy już wracałam na górę , w salonie przykuło coś moją uwagę. Mianowicie jakaś czarna postać siedziała na kanapie. Przestraszyłam się. Mój oddech stawał się coraz szybszy. Było ciemno. Nie mogłam zobaczyć twarzy. Zapaliłam światło. Myślałam,że zawału dostanę.

_____________________________________________
Przepraszam za tak chujowy ale nie miałam weny .. Ale już mam pomysł na następny ,wyda się zapewne ciekawszy
a i 100 lat dla Malika ♥
Tagi: roz 83
12.01.2013 o godz. 11:49